"Moim zawodnikom pogratulowałem realizowania planu na to spotkanie. Wydaje mi się, czystych sytuacji do oddania strzału w polu karnym mieliśmy tyle, że powinniśmy nie tylko prowadzić, ale też „zamknąć” spotkanie, nawet w pierwszej połowie. Nad blokowaniem strzałów musimy dalej pracować" – dodał.
Przyznał, że trudno się mu pogodzić z tym, że jego zespół wyjeżdża z Katowic bez punktów.
"Nie boję się serii porażek, bo uważam, że zagraliśmy bardzo dobre spotkanie. Gdybyśmy grali słabo, miałbym obawy. Jestem dumny z tego, jak się zaprezentowaliśmy i smutny, że taki mały detal, jak zablokowanie strzału pięć sekund przed końcem sprawił, że wyjeżdżamy z niczym" – stwierdził.
Trener GKS Katowice Rafał Górak nie ukrywał, że dla jego zespołu sobotnie spotkanie było bardzo trudne.
"Wisła gra bardzo pragmatycznie, na swoich zasadach. Czuliśmy, że rywale czekają, by wykorzystać nasze potknięcie, stratę kontroli. I kilka razy tak było. Czułem podświadomie, że jesteśmy w stanie strzelić bramkę. To była dziś nagroda za determinację, za to, że przygotowując się do meczu zrobiliśmy bardzo dużo, by nasz atak pozycyjny był skuteczny" – powiedział.
Podkreślił, że Płocczanie grali bardzo dobrze w defensywie.
"Nasza nieustępliwość, wiara, cierpliwość była dziś kluczowa. Wydaje mi się, że ze sposobu prowadzenia gry zwycięstwo się nam należało" – ocenił.
Katowiczanie od poniedziałku będą się przygotowywali do czwartkowego wyjazdowego półfinału Pucharu Polski z Rakowem Częstochowa.
"Nie wiem, do czego zmierzamy, gramy o realizację swoich marzeń. Dziś jesteśmy w cudownym momencie, czujemy ciarki na plecach, a kibice na trybunach są kapitalnym zawodnikiem. W poprzednim sezonie, nie będąc faworytem, wygraliśmy w Częstochowie, nie pozwolę mojej drużynie mówić, że oni muszą, a my - możemy. Jestem optymistą" – podsumował.
