"Chcemy wygrywać każdy mecz i zobaczymy, gdzie nas do zaprowadzi. Nie stawiamy konkretnych celów, ale zależy nam, by jak najszybciej uzbierać 40 punktów i spokojnie patrzeć w przyszłość. Zdajemy sobie sprawę, że nie jesteśmy kandydatem do mistrzostwa czy nawet gry w pucharach europejskich. Wiemy, jakie są nasze możliwości finansowe i sportowe, ale mimo to chcemy utrzeć nosa bogatszym klubom" – powiedział PAP Sadczuk.
Postawa Wisły była jedną z największych niespodzianek jesiennej części rozgrywek PKO BP Ekstraklasy. Drużyna miała najkrótszy okres przygotowawczy, gdyż najpóźniej dołączyła do krajowej elity, bo dopiero po barażach, 1 czerwca, w dzień urodzin trenera Mariusza Misiury.
Kilka miesięcy później okazało się, że do sezonu potrafiła się jednak przygotować najlepiej spośród wszystkich ligowców. Zaczęła znakomicie, wygrywając trzy pierwsze mecze, a porażki doznała dopiero w 7. kolejce. Później zdarzyła jeszcze jedna przegrana, ale nastąpiła też seria 10 meczów, w których "Nafciarze” punktowali, co znalazło odbicie w tabeli, a nawet wystarczyło do pierwszej pozycji.
Zimowy okres przygotowawczy Płocczanie rozpoczęli 7 stycznia, a większość czasu zespół spędził na zgrupowaniu w tureckim Belek. Rozegrał tam cztery mecze kontrolne, pokonując Rapid Bukareszt 2:1 i słoweński NK Aluminij 2:0, przegrywając z Bohemiansem Praga 0:1 i remisując z serbskim FK Radnicki 1923 Kragujevac 1:1.
Wisła, przynajmniej na razie, nie zaskoczyła kibiców transferami. Do drużyny dołączył najpierw 18-letni środkowy obrońca Matwiej Bochno, który podpisał kontrakt do 30 czerwca 2028 roku. Umowy o kolejny rok przedłużyli natomiast Andrias Edmundsson i Marcus Haglind-Sangre, zaś pożegnali się z drużyną: Bojan Nastić, Oskar Tomczyk, Maciej Gostomski i Piotr Krawczyk.
"Pracujemy nad transferami, ale informować będziemy dopiero wtedy, gdy rozmowy zostaną sfinalizowane. To jest bardzo trudne okienko, jesteśmy jednak na dobrej drodze, by dogadać się z dwoma piłkarzami. Szukamy jakości, widzimy, że rywale się zbroją, ale zapewniam, nie powiedzieliśmy jeszcze ostatniego słowa" – zaznaczył Sadczuk.
Jego słowa znalazły potwierdzenie we wtorek, kiedy klub ogłosił wypożyczenie z FC Kopenhaga pomocnika Dominika Sarapaty. 18-latek przed rokiem zadebiutował w polskiej ekstraklasie w barwach Górnika Zabrze, a latem przeniósł się do najbardziej utytułowanego klubu duńskiego, w którym nie przebił się do podstawowego składu.
Wisła jest klubem miejskim, właścicielem jest prezydent miasta Płocka. Od wielu miesięcy toczy się dyskusja, czy klub ma być sprzedany, czy zostać w rękach samorządu. Na początku roku miasto zaprosiło ewentualnych chętnych do podjęcia rozmów i złożenia ofert. Termin na przekazanie wstępnych zainteresowań upływa 30 stycznia. Po tej dacie miasto będzie mogło ogłosić, czy są zainteresowani, czy nie.
Na razie miasto ucina wszelkie spekulacje, a biuro prasowe magistratu odnosząc się do pytania PAP w tej sprawie, podkreśliło, że konkrety będą znane dopiero 30 stycznia i wtedy będzie można powiedzieć coś więcej na ten temat.
Rundę wiosenną płocka ekipa rozpocznie meczem na swoim stadionie z mającym tylko punkt mniej, ale i mistrzowskie aspiracje Rakowem Częstochowa. Do tej konfrontacji dojdzie w niedzielę o godz. 14.45. Pierwszy mecz obu drużyn zakończył się zwycięstwem Wisły 2:1.
