Arsenal ma się czego bać, City rozbija Chelsea przed bezpośrednią bitwą o tytuł

Zaktualizowany
Arsenal ma się czego bać, City rozbija Chelsea przed bezpośrednią bitwą o tytuł
Arsenal ma się czego bać, City rozbija Chelsea przed bezpośrednią bitwą o tytułREUTERS

City perfekcyjnie zrealizowało plan i przed spotkaniem z Arsenalem u siebie (19 kwietnia) ma lidera na wyciągnięcie ręki. W niedzielę Obywatele rozbili Chelsea na wyjeździe, gdy jej defensywa zawiodła po przerwie.

Sobotnia wpadka Arsenalu sprawiła, że w niedzielę jeszcze ciekawiej zapowiadał się inny pojedynek w Londynie, pomiędzy Chelsea a Manchesterem City na Stamford Bridge. Obywatele mogli zredukować stratę do sześciu punktów, mając jeden mecz w zanadrzu i bezpośrednie starcie na Etihad za tydzień.

Sprawdź szczegóły meczu Chelsea – Manchester City

Składy i noty za mecz Chelsea - City
Składy i noty za mecz Chelsea - CityFlashscore

Chelsea mogła prowadzić po pierwszej połowie

Liam Rosenior zapewniał, że skuteczna defensywa będzie kluczem do zatrzymania gości z północy i w pierwszych minutach wydawało się, że gospodarze ten klucz mają. Ba, Cole Palmer już po pięciu minutach szukał gola, chwilę później Joao Pedro został zablokowany, a gdy minął kwadrans, trybuny Stamford Bridge wybuchły.

Joao Pedro zaliczył imponujący rajd środkiem i odegrał na lewo do Cucurelli, który pokonał Donnarummę. Radość ukróciła weryfikacja – zawodnik o imponującej czuprynie był na mniej imponującym ofsajdzie. Choć Chelsea wydawała się mieć więcej konkretów i neutralizowała ofensywę City, to grę prowadzili zdecydowanie goście.

Obywatele wymieniali podania w poszukiwaniu swojej okazji początkowo niemrawo, z czego korzystali miejscowi. W 19. minucie Donnarumma zatrzymał strzał Pedro Neto, po półgodzinie wygrał sprint do piłki z Joao Pedro, ale moment później kotłowało się już pod drugą bramką. Dopiero w 45. minucie Antoine Semenyo postraszył miejscowych.

Druga była popisem City

Guardiola wprowadził nowe instrukcje i druga połowa wyglądała już zupełnie inaczej: po minucie pierwszą dobrą okazję miał Erling Haaland, moment po nim uderzał Cherki. A gdy obaj nie zdziałali wiele, wynik otworzył Nico O’Reilly. To on w 51. minucie przeciął głową długie dośrodkowanie Cherkiego.

Nie minęło pełne pięć minut, a City w zasadzie zamknęło kwestię wygranej. Po rozegraniu rzutu rożnego Cherki przeszedł wzdłuż krawędzi pola karnego i prostopadłym podaniem uruchomił Guehiego, który precyzyjnie przymierzył w długi róg po ziemi. 

Kibice Chelsea znikąd nie mogli dostrzegać nadziei – gra toczyła się na połowie The Blues, a próby ataków gospodarzy były boleśnie nieskuteczne. Zamiast gola kontaktowego doczekaliśmy się nokautu w 68. minucie, zresztą zafundowanego przez samego bramkarza. W rozegraniu Robert Sanchez posłał piłkę do Caicedo osaczonego przez trzech rywali, Doku wziął piłkę jak swoją i pokonał Włocha.

Mecz mógł się już zakończyć, bo nawet próby Cucurelli i Palmera w ostatnich 10 minutach kończyły się pewnymi obronami Donnarummy. Nawet osiem doliczonych minut nie przybliżyło miejscowych do gola honorowego. Trybuny pustoszały szybko i tylko sektor gości długie serie podań City fetował okrzykami. Wygrana oznacza, że o tytule mistrzowskim może zdecydować spotkanie City - Arsenal 19 kwietnia.

Statystyki meczu Chelsea - Manchester City
Statystyki meczu Chelsea - Manchester CityOpta by Stats Perform
Wil jij jouw toestemming voor het tonen van reclames voor weddenschappen intrekken?
Ja, verander instellingen