Bournemouth pokonuje Arsenal i miesza w walce o mistrzostwo Anglii

Arsenal
ArsenalPhoto by JUSTIN SETTERFIELD / GETTY IMAGES EUROPE / GETTY IMAGES VIA AFP

Od sensacyjnego zwycięstwa Bournemouth na stadionie Arsenalu rozpoczęło się sobotnie granie w 32. kolejce Premier League. Wisienki wykorzystały grający zupełnie bezbarwnie zespół lidera ligi i pokonały go 2:1.

Spotkanie rozpoczęło się w dość leniwym tempie i nie sprawiało wrażenia jednego z kluczowych, jeśli chodzi o losy mistrzostwa Anglii w tym sezonie. Wiemy przecież, że Kanonierzy mają w ligowej tabeli aż dziewięć punktów przewagi nad Manchesterem City, ale Obywatele mają jeden mecz do rozegrania więcej, a do tego za tydzień zagrają u siebie z Arsenalem. To sprawia, że dla drużyny Mikela Artety każdy mecz do końca sezonu Premier League ma najwyższy priorytet. 

Tym większa była więc niespodzianka, gdy w 17. minucie Adrien Truffert wpadł w pole karne gospodarzy, wykorzystując złe ustawienie Bena White'a, dograł piłkę w kierunku bramki, a po rykoszecie od Williama Saliby futbolówka spadła pod nogi napastnika Bournemouth i Eli Junior Kroupi otworzył wynik spotkania. 

Chwilę później Arsenal miał rzut różny, a wiadomo że rzuty rożne to bardzo mocna broń w arsenale Kanonierów. Declan Rice dośrodkował na głowę Kaia Havertza, ale ten w naprawdę dobrej sytuacji nie uderzył czysto piłki i posłał ją nad bramką. 

Nic nie zwiastowało goli dla gospodarzy, a bramkarz Bournemouth był niemalże bezrobotny, ale w 34. minucie Gabriel zagrał piłkę w tłoku w polu karnym Wisienek, a ta trafiła w wyraźnie odsuniętą od ciała i podniesioną rękę Ryana Christiego, a Michael Oliver nie miał wyboru i podyktował rzut karny, którego Viktor Gyokeres pewnym strzałem zamienił na gola. 

Druga połowa rozpoczęła się równie niemrawie i Arteta jeszcze przed upływem godziny na zegarze zdecydował się na trzy zmiany w ofensywie. Wprowadzenie Leandro Trossarda, Eberechiego Eze i Maxa Dowmana nie dało jednak oczekiwanego impulsu. Wystarczy napisać, że celny strzał z rzutu karnego Gyokeresa długo pozostawał jedynym celnym strzałem gospodarzy w meczu. 

Inna sprawa, że goście także nie za bardzo pojawiali się na połowie, a tym bardziej w pobliżu pola karnego Kanonierów. To jednak zmieniło się w 74. minucie, gdy podopieczni Andoniego Iraoli przeprowadzili przebojową akcję, w której zgubili defensywę lidera ligi i po której w świetnej sytuacji znalazł się Alex Scott. Anglik miał tyle czasu na strzał, że David Raya rzucił się w ciemno w drugą stronę, a piłka po strzale pomocnika zatrzepotała w siatce. 

Przez ostatni kwadrans Arsenal był pod ogromną presją i starał się za wszelką cenę doprowadzić choćby do remisu, ale nawet szarże gospodarzy nie przeradzały się w idealne okazje na gole. Pojedyncze strzały głową nie robiły wrażenia na bramkarzu gości i ostatecznie to przyjezdni wywieźli z Emirates Stadium trzy punkty, a Arsenal skomplikował sobie sytuację w walce o mistrzostwo Anglii. 

Wil jij jouw toestemming voor het tonen van reclames voor weddenschappen intrekken?
Ja, verander instellingen