Everton – Chelsea 3:0
W tym spotkaniu Chelsea mogła wykorzystać potknięcie Liverpoolu i wyprzedzić go w tabeli, co dałoby jej znaczącą przewagę w walce o czołową czwórkę. Już w początkowej fazie meczu trener Liam Rosenior miał powody do niepokoju, gdy Robert Sanchez niemal stracił piłkę we własnym polu karnym na rzecz Beto. Hiszpański bramkarz jednak naprawił swój błąd i w ostatniej chwili wybił piłkę napastnikowi Evertonu.
W 15. minucie Everton miał kolejną okazję, gdy James Garner uderzył w kierunku lewego słupka, ale jego strzał na linii bramkowej zablokował Malo Gusto. W 33. minucie Everton w końcu objął zasłużone prowadzenie – Garner idealnie dograł do Beto, który przelobował Sancheza i otworzył wynik meczu.
Po dwóch minutach Chelsea mogła błyskawicznie odpowiedzieć, ale świetną interwencją popisał się Jordan Pickford, który obronił strzał Enzo Fernandeza z bliskiej odległości. To właśnie dzięki angielskiemu bramkarzowi Toffies schodzili na przerwę z prowadzeniem.
Niezadowolony Rosenior w przerwie zdecydował się na ofensywną zmianę i wprowadził na boisko argentyńskiego skrzydłowego Alejandro Garnacho, licząc na odwrócenie losów meczu. Na pierwszy rzut oka Chelsea rzeczywiście zaczęła grać lepiej. W 61. minucie ponownie groźnie uderzał Fernandez, ale Pickford znów popisał się świetną interwencją.
Toffies szybko ukarali londyńczyków kolejną zmarnowaną okazję. Już w 52. minucie Beto skorzystał z podania Idrissy Gueye i mocnym strzałem między nogami Sancheza po raz drugi trafił do siatki. Beto, będący w świetnej formie, odegrał kluczową rolę także przy trzecim golu Evertonu – w 76. minucie wygrał pojedynek główkowy i podał do Ilimana Ndiaye, który pięknym strzałem w okienko przypieczętował zwycięstwo gospodarzy.
Podopieczni trenera Davida Moyesa po tym zwycięstwie zbliżyli się do szóstej Chelsea na dwa punkty, a ich walka o europejskie puchary nabiera tempa. Sytuacja Blues natomiast wciąż się pogarsza, gdyż po kolejnej porażce stracili ważne "oczka" w walce o czołową czwórkę.
