Do 53. minuty wszystko wskazywało na pewne zwycięstwo obecnie drugiego zespołu tabeli. Jednak gospodarz, Tottenham, nawiązał do wygranej w Lidze Europy z Frankfurtem (2:0) i przed własnymi kibicami wywalczył cenny punkt.
"Jestem bardzo dumny z zawodników, pokazali charakter i mentalność, zwłaszcza w drugiej połowie. To było naprawdę imponujące. Przegrywaliśmy z Manchesterem City 0:2, to jeden z najlepszych klubów Premier League w ostatnich siedmiu-ośmiu latach, ale piłkarze wierzyli w siebie. Chcemy kontynuować dobre wyniki, to będzie kluczowe" - cytuje oficjalna strona klubu trenera Tottenhamu Thomasa Franka.
The Citizens nie rozpoczęli nowego roku kalendarzowego w idealnej dyspozycji. W Premier League w styczniu wygrali tylko raz. "Przegrywali i nie mieli nic do stracenia. Mieli energię od kibiców. My nie wykorzystaliśmy swoich okazji, ale ogólnie rozegraliśmy dobre spotkanie. Czasem tak się zdarza, taka jest obecna Premier League. Czasami można kontrolować wydarzenia, czasami po prostu się nie da" - skomentował remis trener Manchesteru City Pep Guardiola.
Podczas gdy goście walczą o czołowe miejsca w tabeli, Tottenham wciąż dzielą tylko trzy punkty od strefy spadkowej. W lidze nie wygrał już szóstego meczu z rzędu. "Chciałbym, żebyśmy grali tak, jak w drugiej połowie. Popełniliśmy dwa błędy, za które zostaliśmy ukarani, a potem trudniej było wrócić do gry. Musimy grać bardziej konsekwentnie, żebyśmy mogli coś razem osiągnąć" - podsumował Frank.
Po tym weekendzie Manchester City traci sześć punktów do prowadzącego Arsenalu, który zdołał przerwać serię trzech meczów bez zwycięstwa. "Trudny mecz. Szczerze mówiąc, remis bardziej należał się im niż nam. Powtórzyło się to, co w ostatnich spotkaniach – nie potrafiliśmy kontrolować drugiej połowy. Ich pierwszy gol miał na nas wpływ, musimy wyciągnąć z tego wnioski" - podsumował pomocnik City Rodri.
