Coventry - Newcastle 4:1
Zwycięstwo 1:0 na boisku regionalnego rywala Nottingham Forest przyniosło ulgę trenerowi Coventry, Frankowi Lampardowi. W ostatnich 22 kolejkach Premier League odniósł on dopiero drugie zwycięstwo (4 remisy, 16 porażek). Oba triumfy przypadły na mecze wyjazdowe, co oznaczało, że w poprzednich dziesięciu spotkaniach u siebie w najwyższej klasie rozgrywkowej Coventry pod jego wodzą ani razu nie zdobyło kompletu punktów.
W obu domowych meczach tego sezonu zespół poniósł porażkę bez strzelonego gola, przez co mógł stać się dopiero szóstą drużyną w historii Premier League, która przegrała trzy pierwsze kolejki u siebie, nie zdobywając bramki. Nie poprawiał nastrojów także bilans jednego zwycięstwa w ostatnich siedmiu poniedziałkowych kolejkach (2 remisy, 4 porażki), jednak po końcowym gwizdku obie te negatywne statystyki należały już do przeszłości.
Newcastle dobrze rozpoczęło okres po odejściu Eddiego Howe’a: w pierwszych pięciu kolejkach dwukrotnie wygrało, dwa razy przegrało i raz zremisowało. Nowy trener Matthias Jaissle zdobył w pierwszych pięciu występach więcej punktów niż jakikolwiek szkoleniowiec Newcastle od czasów Alana Pardew w styczniu 2011 roku (9). Gdyby jego zespół wygrał na boisku Coventry, Niemiec zgromadziłby na ławce trenerskiej Newcastle najwięcej punktów od czasów Sama Allardyce’a we wrześniu 2007 roku (11), ale nie udało mu się osiągnąć tego wyniku.
Gospodarze zgotowali bowiem rywalom dość bolesne zderzenie z rzeczywistością. Już w 6. minucie z rzutu karnego prowadzenie dał im Rudoni, a po przerwie drugiego gola dołożył Cherif. Botman wprawdzie 30 minut przed końcem regulaminowego czasu gry zmniejszył straty, ale dwa trafienia Simmsa i Mfuniego w końcowych dziesięciu minutach ostatecznie przełamały opór Newcastle.

Coventry wygrało dopiero drugi z ostatnich dziewięciu ligowych meczów z Newcastle, przerywając serię pięciu porażek z rzędu. W tabeli zajmuje 14. miejsce z sześcioma punktami, a Newcastle jest 11.
