Oba zespoły miały wielkie cele przed pierwszym gwizdkiem: Liverpool musiał gonić miejsca pucharowe, City nie chciało stracić dystansu do Arsenalu po jego sobotnim zwycięstwie. Faworytem bukmacherów byli gospodarze, jednak to goście zdecydowanie lepiej weszli w mecz.
Sprawdź szczegóły meczu Liverpool – Manchester City
Już po minucie do swojej pierwszej okazji doszedł Erling Haaland, kierując piłkę pod prawy słupek. Alisson musiał się wykazać, ale zatrzymał to uderzenie. W 12. minucie bramkarz dał się minąć Marmoushowi, lecz jego strzał nie tylko poszedł poza bramkę – piłkarz był też na spalonym.
Choć obie ekipy oferowały widzom szybki i emocjonujący futbol, to strzelali wyłącznie "Obywatele", którzy w pół godziny zaliczyli siedem prób, a do przerwy dobili do 10. Ostatecznie jednak pierwsza połowa pozostawiła ogromny niedosyt u kibiców obu zespołów.
Po przerwie Donnarummę niepokoił Hugo Ekitike, ale to Dominik Szoboszlai jako pierwszy zmusił Włocha do interwencji, dopiero w 52. minucie. Tuż po Węgrze znów niecelnie strzelał Ekitike. Francuz był też bliski uszczęśliwienia fanów w 56. minucie, lecz jego główka nie poszła w światło bramki. Antoine Semenyo sekundy wcześniej w bramkę trafił, tyle że również w bramkarza gospodarzy.
Po godzinie szczęścia szukał Ruben Dias, jednak to Liverpool wyraźnie przejmował kontrolę w drugiej połowie, ku uciesze fanów na Anfield. Widownia ożyła dopiero na kwadrans przed końcem, bowiem do wykonania rzutu wolnego z ponad 20 metrów podszedł Szoboszlai. I znów to zrobił! Cudowne uderzenie posłało piłkę odchodząco na słupek, od którego wpadła do siatki przy nieruchomym Donnarummie.
Przewaga gospodarzy utrzymała się tylko 10 minut. Po rykoszecie wrzutka z prawej strony spadła na głowę Erlinga Haalanda, który zgrał ją do Bernardo Silvy, a ten dostawił nogę i dopchnął piłkę do siatki. W ostatnich minutach obie strony walczyły o komplet punktów, wynagradzając kibicom słabsze fragmenty we wcześniejszych fazach gry.
Tuż po wejściu w doliczony czas Alisson faulował w polu karnym Matheusa Nunesa i sędzia nie miał wątpliwości. Erling Haaland ustawił piłkę na wapnie i chociaż golkiper odczytał kierunek, to nie był w stanie zatrzymać piłki posłanej tuż pod słupek. City odwróciło wynik, a Ait Nouri mógł jeszcze podwyższyć w 90+7. minucie. Z kolei Donnarumma ratował zespół świetną paradą po strzale Mac Allistera sekundy później.
Nawet Alisson ruszył na połowę rywali pod koniec, a to okazało się wyjątkowo kosztowne: Rayan Cherki strzałem z własnej połowy zmieścił piłkę w pustej bramce gospodarzy. To trafienie nie zostało uznane, za to walczący o dojście do piłki Szoboszlai zarobił czerwoną kartkę tuż przed ostatnim gwizdkiem.

