To wygląda na odważny plan. Arsenal sprawdza możliwości i analizuje, czy latem uda się sprowadzić jedną z największych ofensywnych gwiazd LaLiga. Zarząd londyńskiego klubu nie złożył jeszcze oficjalnej oferty za napastnika, ale już miał pytać o ewentualne warunki transferu.
Największym atutem Arsenalu jest osoba dyrektora sportowego Berty. Spędził w hiszpańskim klubie 12 lat, a w marcu zeszłego roku przeniósł się do Londynu. To właśnie on w sierpniu 2024 roku dopiął transfer Alvareza z Manchesteru City do Madrytu za 95 milionów euro i nadal utrzymuje bliski kontakt z agentem piłkarza, Fernandem Hidalgem.
Pozyskanie Alvareza nie będzie jednak tanie. Argentyńczyk ma w kontrakcie klauzulę wykupu na poziomie astronomicznych 500 milionów euro. W rzeczywistości jednak, według źródeł z Hiszpanii, jeśli Atletico w ogóle rozważałoby sprzedaż, oczekiwałoby kwoty przekraczającej 100 milionów euro.
O utalentowanego napastnika, który dla Atletico zdobył 40 bramek w 85 meczach, mocno zabiega także Barcelona. Katalończycy od dłuższego czasu zmagają się jednak z problemami finansowymi, co znacząco zmniejsza ich szanse na tak kosztowny transfer.
Dlaczego Arsenal szuka napastnika, skoro latem zeszłego roku sprowadził Viktora Gyokeresa? Szwedzki snajper wprawdzie we wtorek strzelił gola w Lidze Mistrzów przeciwko Interowi Mediolan, ale jego występy na razie są raczej rozczarowujące. W 27 spotkaniach zdobył dziewięć bramek, a w systemie Mikela Artety nie potrafi odnaleźć formy, którą prezentował w Sportingu CP i która przekonała Arsenal do zainwestowania w niego około 70 milionów euro.
Niepewna jest także przyszłość Gabriela Jesusa. Co prawda przeciwko Interowi również dwukrotnie trafił do siatki i wyraził chęć pozostania, ale klub nie prowadzi z nim rozmów o przedłużeniu kontraktu, który wygasa w 2027 roku. Wręcz przeciwnie, mówi się, że Arsenal jest gotowy wysłuchać ofert za jego transfer.
