The Magpies mają za sobą kolejną słabą kampanię, a przegrana z lokalnymi rywalami z Sunderlandu po tym, jak zostali rozgromieni 2:7 w Barcelonie, wystarczyła, by większość Geordies znalazła się na krawędzi.
Huczne oklaski po porażce z Sunderlandem
W mediach społecznościowych pojawiło się mnóstwo komentarzy sugerujących, że zarówno Howe, jak i jego asystent, Jason Tindall, powinni spakować walizki i opuścić klub.
To spora zmiana w porównaniu z sytuacją sprzed 12 miesięcy, kiedy para ta była odpowiedzialna za przyniesienie klubowi trofeów po raz pierwszy od 70 lat i przywrócenie klubu do Ligi Mistrzów.
Z siedmioma meczami do rozegrania w Premier League w tym sezonie, Newcastle ma wciąż szansę na grę w Europie.
Z 42 punktami na koncie, północno-wschodni giganci są siedem punktów za Liverpoolem, który zajmuje miejsce w Lidze Europy i aż 12 punktów od zajmującej czwarte miejsce Aston Villi.
Chociaż ostatnia szarża w górę tabeli nie jest niemożliwa, dostanie się do pierwszej czwórki lub piątki wydaje się bardzo trudne. Zwłaszcza jeśli Sandro Tonali i Bruno Guimaraes pozostaną kontuzjowani przez dłuższy czas.
Ograniczenia finansowe
Kilka sezonów temu, pod rządami nowego saudyjskiego właściciela, istniało szczere przekonanie, że Newcastle będzie konsekwentnie walczyć o najważniejsze zaszczyty, w tym o zdobycie pierwszego tytułu Premier League.
Pieniądze zdawały się nie mieć znaczenia, więc klub był w stanie przyciągnąć najlepsze talenty piłkarskie na świecie. A pod wodzą tak przyszłościowo myślącego menedżera jak Howe, sukcesy miały szybko nadejść.
Kiedy jednak władze Premier League zdecydowały się zmienić krajobraz i wprowadzić zasady dotyczące zysków i zrównoważonego rozwoju, wszystko to zabrzmiało jak gong dla nadziei i marzeń Newcastle.
Posiadanie najbogatszych właścicieli na świecie dało klubowi pewną przewagę, choć ich niezdolność do wyprzedzenia rywali absolutnie zahamowała postęp.
Nieudane transfery hamulcem
Sprawy nie ułatwiła również sprzedaż Alexandra Isaka i kilka słabych ostatnich rekrutacji z wpływów za szwedzkiego napastnika. Oczekuje się, że tego lata zostanie dokonanych wiele transferów wychodzących, aby klub pozostał po właściwej stronie finansowego fair play. Status quo na Tyneside raczej nie zmieni się w najbliższym czasie.
Warto zatem zadać sobie pytanie, czy Howe wycisnął już z tego składu tyle, ile się dało. Jego poprzednik, Steve Bruce, zdołał odnieść zaledwie 28 zwycięstw w 97 meczach, tracąc w tym czasie 152 bramki we wszystkich rozgrywkach, co daje odsetek zwycięstw na poziomie zaledwie 28,9%.
Styl piłki nożnej pod wodzą byłego kapitana Man Utd również pozostawiał wiele do życzenia, dlatego Howe był takim powiewem świeżości.
Stała poprawa
Nawet w swoim pierwszym sezonie na St. James's Park, gdzie poprowadził zaledwie 28 meczów we wszystkich rozgrywkach, jego 13 zwycięstw dało mu udział zwycięstw na poziomie 46,4%, co stanowi wyraźny wzrost w porównaniu z wynikami Bruce'a.
To, co mogło umknąć uwadze w kampanii 2021/22, to fakt, że pod wodzą Howe'a nie było remisów 0:0. Jego styl i sposób gry, doskonalony w Bournemouth, mógł przynieść mu szansę na pracę w kadrze Anglii, zanim wykluczył tę opcję, i szybko przekonał do siebie Geordies.
Poprawa w następnej kampanii była wyraźna. Newcastle straciło 39 bramek w tych 28 meczach w sezonie 21/22. To tyle samo, ile wpuścili w sezonie 2022/23, pomimo rozegrania 46 meczów.
77 bramek strzelonych we wszystkich rozgrywkach pomogło Srokom odnieść 24 zwycięstwa, przy 15 remisach i tylko siedmiu porażkach. Impet wyraźnie rósł, a na uznanie zasługuje Howe, który nie tylko prowadził dobrze treningi, ale i komunikację.
Howe i Ashworth - zespół marzeń
Elokwentny na konferencjach prasowych i nigdy nie bojący się odpowiadać na trudniejsze pytania, wydawał się mieć dotyk Midasa.
Wraz z ówczesnym dyrektorem sportowym, Danem Ashworthem, para stała się czymś w rodzaju zespołu marzeń, przyciągając do klubu zawodników - Isaka, Anthony'ego Gordona i innych - którzy pasowali do nowego etosu. Juggernaut ruszył z miejsca.
Odsetek zwycięstw wynoszący 52,2% w tamtym sezonie został ponownie pobity w sezonie 2023/24, gdy Newcastle wygrało 28 z 48 rozegranych meczów, w tym 17 u siebie we wszystkich rozgrywkach - najwięcej do tej pory za panowania Howe'a.
88 zdobytych bramek poprawiło wyniki z poprzednich dwóch kampanii, podobnie jak odsetek zwycięstw wynoszący 58,3%, który pozostaje najwyższym pod rządami Anglika podczas jego pobytu na Tyneside.
Europejskie kwalifikacje kluczowe
W ubiegłym sezonie Newcastle przekroczyło granicę 100 goli (102) w 51 meczach, z których 23 wygrało, a 10 zremisowało. Powrót do Ligi Mistrzów był niewątpliwie prawdziwym impulsem, choć ogólny odsetek zwycięstw spadł do 45,1%. Łatwo wytłumaczyć to skokowym wzrostem poziomu trudności.
W bieżącej kampanii rozegrano już 51 meczów - najwięcej w jednym sezonie pod wodzą Howe'a, choć do końca sezonu Newcastle rozegra łącznie 58 spotkań.

Z 22 zwycięstwami - 15 z nich u siebie, drugi najlepszy wynik pod wodzą Howe'a - 10 remisami i 18 porażkami, udział zwycięstw wynoszący 43,1% jest najniższy od czasu przejęcia sterów na Tyneside.
89 strzelonych bramek jest już drugim wynikiem w sezonie w tym czasie, a jeśli wpadnie jeszcze 14 - co nie jest niemożliwe - możemy mieć kolejny rekord.

Rozważając za i przeciw, nawet jeśli w ostatnim czasie nie nastąpiła tak duża poprawa, jak chcieliby tego kibice, nie było też tak źle, jak niektórzy sądzą.
Brak awansu do Europy byłby oczywiście ogromnym rozczarowaniem, ale na tle kontuzji kluczowych graczy, FFP i wynikającego z tego braku wydatków transferowych, a także utraty Isaka, Howe nadal wykonuje niezwykłą pracę.
Jak można było zaobserwować, gdy inne kluby zatrudniały i zwalniały swoich menedżerów, Geordies naprawdę muszą uważać, czego sobie życzą...

