Wygrana różnicą trzech bramek pozwoliła Kanonierom utrzymać pozycję lidera Premier League z dziewięciopunktową przewagą w walce o pierwszy tytuł mistrzowski od 22 lat. Na drugim miejscu plasuje się Manchester City, który ma jeszcze do rozegrania niedzielny mecz z Liverpoolem. Wynik spotkania na stadionie Emirates otworzył tuż przed przerwą efektownym strzałem Zubimendi, a w drugiej połowie dwukrotnie do siatki trafił Gyokeres.
Reprezentant Szwecji najpierw wykończył akcję po podaniu Havertza, a w doliczonym czasie gry Martinelli wyłożył mu piłkę przed pustą bramkę i bez problemu strzelił drugiego gola. Gyokeres wciąż nie prezentuje formy, którą imponował w Sportingu, co zapewniło mu transfer do Arsenalu. Mimo to z 13 bramkami we wszystkich rozgrywkach jest najlepszym strzelcem zespołu Artety, z czego sześć bramek zdobył w ostatnich ośmiu meczach.
"Magiczne słowo to pewność siebie. Kiedy czujesz się pewny siebie, ważny i jesteś w swojej najlepszej dyspozycji, wtedy możesz wznieść swoją grę na najwyższy poziom. Wspieramy go w każdej chwili, staramy się mu pomagać i dawać wsparcie. Odpłaca się nam i obecnie jest w świetnej formie. Kiedy zakładasz tę koszulkę, wiąże się to z ogromną odpowiedzialnością i wielkimi oczekiwaniami, z którymi trzeba nauczyć się żyć" - powiedział Arteta.
Manchester City może w niedzielę zmniejszyć przewagę Arsenalu do sześciu punktów, ale będzie musiał po raz pierwszy od 2003 roku wygrać na stadionie Liverpoolu. Arteta zapowiedział, że będzie śledził pojedynki drużyn, które w ostatniej dekadzie zdominowały angielski futbol. Hiszpan jednocześnie podkreślił, że jego zespół ma jeszcze sporo pracy do wykonania, jeśli chce wreszcie sięgnąć po upragniony tytuł.
"Musimy jeszcze wygrać wiele spotkań, by osiągnąć to, czego pragniemy. W niedzielę już zacznę przygotowania do meczu z Brentfordem, bo to będzie naprawdę trudne starcie. Przy okazji obejrzę wielki mecz" - przyznał.
