Sunderland - Liverpool 0:1
Warunki na Stadium of Light były trudne i chociaż żaden z bramkarzy nie musiał mierzyć się ze strzałami na początku spotkania, obaj z łatwością radzili sobie z niebezpiecznymi dośrodkowaniami. Mecz był pełen walki i obie drużyny miały fazy cierpliwego posiadania piłki, które jednak nie przyniosły większych szans.
Podanie Floriana Wirtza odbiło się niefortunnie od Omara Alderete, ale wylądowało nad poprzeczką. Solidna defensywa Sunderlandu sprawiła jednak, że goście musieli początkowo próbować szczęścia w strzałach z dystansu, zanim zaczęli wywierać większą presję na bramkę otwierającą. Wirtz był głównym twórcą akcji, gdy jego strzał z dystansu został wybity przez bramkarza na rzut rożny, po którym van Dijk główkował nad bramką.
Drużyna Regisa Le Brisa weszła w drugą połowę obiecująco, a Trai Hume oddał odważny strzał z dystansu, który jednak również okazał się niecelne. Ale Liverpool również stwarzał szanse, Daniel Ballard i Reinildo Mandava blokowali próby Wirtza i Salaha, a Mukiele strzelał szeroko. Ich poświęcenie nie wystarczyło jednak w 61. minucie, gdy Habib Diarra skierował do własnej siatki główkę van Dijka po dośrodkowaniu Salaha z rzutu rożnego, choć bramka została zapisana na konto Holendra. Goście również mieli problemy, gdy Wataru Endo musiał opuścić boisko z powodu kontuzji, ale nadal atakowali, a strzał Salaha został zablokowany przez Enzo Le Fe.

Na drugim końcu boiska główka Hume'a i strzał Mukiele poszybowały nad poprzeczką, obok słupka uderzał także Hugo Ekitike. Pomimo straconej szansy, Liverpool zapewnił sobie trzecie zwycięstwo w ostatnich czterech meczach we wszystkich rozgrywkach, zbliżając się w tabeli do Manchesteru United i Chelsea. Piłkarze Sunderlandu ponieśli pierwszą w tym sezonie porażkę u siebie. Wcześniej beniaminek w 12 meczach na swoim obiekcie odnotował siedem zwycięstw i pięć remisów.
