Bradley tuż przed tym, próbując wybić piłkę, poważnie uszkodził lewe kolano. Ze stadionu schodził później o kulach i z założoną ortezą. Wielu brytyjskich komentatorów było zaskoczonych, że Martinelli uniknął czerwonej kartki i został ukarany jedynie żółtą. Roy Keane, były kapitan Manchesteru United, nazwał jego zachowanie w studiu Sky Sports wstydem.
Arsenal - Liverpool 0:0
Po meczu Martinelli przeprosił za swoje zachowanie, podkreślając, że nie wiedział o poważnej kontuzji rywala. "Wymieniliśmy z Conorem kilka wiadomości i już go przeprosiłem. W ferworze walki naprawdę nie zdawałem sobie sprawy, że w tamtym momencie doznał tak poważnej kontuzji. Bardzo przepraszam za swoją reakcję. Jeszcze raz życzę Conorowi wszystkiego najlepszego i szybkiego powrotu do zdrowia" - napisał 24-letni piłkarz.
Po meczu w obronie Martinellego stanęli obaj trenerzy. Szkoleniowiec Arsenalu Mikel Arteta określił go jako miłego chłopaka, który nigdy nie próbowałby zepchnąć Bradleya z boiska, gdyby wiedział o jego urazie. To samo powiedział trener Liverpoolu Arne Slot.
"Nie można oczekiwać, że Martinelli w 94. minucie będzie w pełni opanowany. Jestem całkowicie pewny, że gdyby wiedział, jak poważna jest to kontuzja, nigdy by tak nie postąpił. Obawiam się, że w przypadku Bradleya może chodzić o najgorszy scenariusz. Musimy poczekać na wyniki badań, by dowiedzieć się, czy rzeczywiście jest aż tak źle" - stwierdził.
