Senegalski napastnik w ostatnich tygodniach był łączony z Manchesterem United, a nawet Liverpoolem.
Jednak Moyes powiedział w piątek: „To ostatni zawodnik, o którego sprzedaży bym pomyślał. Są też inni, których nie chciałbym oddać, ale chodzi mi o to, że nie interesują mnie żadne rozmowy, jeśli takie się pojawiają".
„Nie sądzę, by istniał klub, który nie sprzedaje piłkarzy, jeśli pojawi się odpowiednia oferta. Nie mówię, że to oznacza, że on jest na sprzedaż, bo tak nie jest, po prostu uważam, że zawsze jest jakaś kwota, przy której ludzie powiedzą: ‘musimy coś zrobić".

„Budowanie zespołu staje się coraz trudniejsze, a kibice oczekują szybkich efektów, których menedżerowie nie są w stanie zagwarantować. Dlaczego więc mielibyśmy oddawać najlepszych zawodników?”
„Może kiedyś, gdy musiałem sprzedać Wayne’a Rooneya, Jacka Rodwella, Joleona Lescotta i innych w różnych momentach. Chciałbym to zmienić, ale uważam, że klub musi się zmienić i jedyną drogą jest stać się większym klubem, do którego piłkarze chcą przychodzić”.
Everton w sobotę zmierzy się z Brentford, a Moyes dodał: „Jeszcze nie wróciliśmy na stałe do europejskich pucharów, a dziesięć lat temu sam awans do Europy był czymś niesamowitym. Teraz, przez pieniądze, większą liczbę rozgrywek, więcej meczów i większe wpływy, jeśli nie awansujemy do Europy, nie jesteśmy w stanie płacić odpowiednio wysokich pensji i transferów.
„Ilu piłkarzy próbowałem ściągnąć zeszłego lata, którzy nie chcieli lub nie mogli do nas dołączyć... Myślę, że gdybyśmy grali w Europie, może spojrzeliby na Everton trochę inaczej. Nie twierdzę, że zupełnie inaczej, ale staram się doprowadzić do sytuacji, w której nie będziemy musieli sprzedawać”.
„Uważam, że każdy klub czasem znajduje się w sytuacji, w której musi sprzedać zawodnika. Alexander Isak odszedł z Newcastle, jestem pewien, że klub nie chciał go oddać, ale czasem decyduje siła piłkarza, czasem inne czynniki i nie zawsze chodzi tylko o pieniądze”.
