Tudor przegrał wszystkie cztery mecze, odkąd objął tymczasowo stanowisko po Thomasie Franku, a w niedzielne popołudnie uda się na Anfield, by spróbować oddalić drużynę od strefy spadkowej.
Spurs mają tylko punkt przewagi nad zajmującym osiemnaste miejsce West Hamem oraz Nottingham Forest na siedemnastej pozycji, więc muszą zdobyć punkty w meczach z Liverpoolem i Forest w przyszłym tygodniu.
Tottenham musi się podnieść i walczyć
Tudor najpierw skierował słowa do sceptyków i zmobilizował swoją drużynę, podkreślając, że piłkarze muszą zacząć walczyć i uwierzyć w siebie.
„Trudno. Na pewno. Nie tylko przez ostatni mecz, ale przez cały ten okres. Sytuacja nie jest łatwa, moment też nie. To duże wyzwanie, by coś zmienić. Jak w życiu, można wybrać, jak patrzeć na sytuację. Możesz płakać albo walczyć. Możesz być ofiarą albo coś zmienić. Taką wiadomość przekazałem zawodnikom. Butelka jest albo do połowy pusta, albo do połowy pełna. Ci, którzy odważą się podjąć walkę i zmienić te rzeczy, staną się lepszymi ludźmi i piłkarzami. Powiedziałem, że chodzi o nas wszystkich. Nie o te wszystkie bzdury”.
Romero i Palhinha nie zagrają
Po przekazaniu swojego stanowczego komunikatu, Tudor odniósł się do sytuacji kadrowej i potwierdził, że Joao Palhinha oraz Cristian Romero nie wystąpią w tym meczu.
"Nie, nie. Oni są poza składem. Micky van de Ven także nie zagra. Yves Bissouma ma kontuzję mięśniową. Conor Gallagher ma gorączkę, ale prawdopodobnie będzie dostępny. Mamy wiele problemów ze skompletowaniem pierwszej jedenastki. Tak już jest w tym klubie. To zdarza się cały czas. Zaczynamy budować coś, a potem pojawiają się przeszkody, jak czerwona kartka w ostatnim meczu czy trzy lub cztery kontuzje".
"To bardzo rzadkie, nigdy nie miałem takiej sytuacji w karierze, żeby w każdym meczu brakowało dwóch zawodników. To nietypowe, ale trzeba to zaakceptować i próbować zmieniać to, co można zmienić. Tego, czego nie można, trzeba przyjąć".
Według doniesień Tudor może zostać zwolniony, jeśli w ten weekend poniesie piątą porażkę z rzędu, a w kolejce do objęcia stanowiska czeka już Sean Dyche. To byłby czwarty trener Tottenhamu w tym fatalnym sezonie.
