Fulham w tym sezonie nie stracił bramki w pierwszych piętnastu minutach ligowego meczu przed rozpoczęciem spotkania, a choć udało się utrzymać ten rekord, był on zagrożony, gdy Elliot Anderson groźnie wdarł się w pole karne, lecz jego strzał minął bramkę.
Najlepszą okazję w pierwszej połowie stworzyli jednak The Cottagers, gdy dwaj Nigeryjczycy połączyli siły: po dośrodkowaniu z rzutu wolnego Alexa Iwobiego Calvin Bassey oddał groźny strzał głową z bliska, ale Matz Sels skutecznie go obronił.
Forest miało kolejne szanse przed przerwą za sprawą Morgana Gibbs-White’a i Nicolása Domíngueza, lecz Bernd Leno był czujny przy obu uderzeniach z obrzeża pola karnego, dzięki czemu na stadionie City Ground po raz piąty z rzędu w lidze do przerwy był remis.
Stawka była wysoka, więc Tricky Trees z determinacją szukali przełamania po przerwie. Ola Aina był bardzo blisko, gdy jego efektowny strzał trafił w poprzeczkę.
Stadion City Ground domagał się bohatera i przez kilka szalonych chwil wydawało się, że los go dostarczył, gdy Dan Ndoye umieścił piłkę w siatce po tym, jak urwał się obrońcy i precyzyjnie uderzył w róg bramki.
Jednak po szybkim sprawdzeniu bramka została anulowana, a decydował dosłownie centymetr.
Mimo że Forest mogło mieć powody do narzekań na pecha, równie dobrze mogło stracić bramkę, gdy uderzenie Rodrigo Muniza zmierzające do siatki zostało wybite z linii przez Ainę.
Saša Lukić następnie minimalnie chybił w słupek po strzale z obrzeża pola karnego, po rzucie rożnym, którego Forest nie zdołał wybić. W końcówce żadna z drużyn nie potrafiła już skutecznie wykończyć akcji, więc obie musiały zadowolić się jednym punktem.
