Obie drużyny rozpoczęły mecz bardzo dynamicznie – już w drugiej minucie Jefferson Lerma sprawdził czujność Matza Selsa. Chwilę później Forest domagał się rzutu karnego, ale sędzia nie dopatrzył się przewinienia. W szóstej minucie Morgan Gibbs-White precyzyjnym strzałem otworzył wynik spotkania.
To jego 23. gol w barwach Forest w lidze, dzięki czemu wyprzedził Stana Collymore’a i jest już tylko o jedno trafienie za Bryanem Royem, który zajmuje drugie miejsce na tej liście.
W środku pola coraz bardziej widoczna była praca Elliota Andersona – w pierwszych 30 minutach zanotował 13 celnych podań na 13 prób. Z kolei Will Hughes i Daniel Muñoz z Crystal Palace utrzymywali wysoką intensywność gry.
Tuż przed przerwą potężny strzał głową Lermy został zatrzymany ręką na linii bramkowej przez Neco Williamsa z Forest, za co otrzymał bezpośrednią czerwoną kartkę.
Z podyktowanego rzutu karnego Sarr zmylił Selsa i doprowadził do wyrównania.
W drugiej połowie Hughes zmarnował dobrą okazję, uderzając niecelnie z dogodnej pozycji. Orły utrzymywały przewagę liczebną i naciskały na Forest grający w osłabieniu.
W rzadkiej akcji ofensywnej Forest, mocny strzał lewą nogą Igora Jesusa minimalnie minął poprzeczkę, a chwilę później były zawodnik Forest Brennan Johnson główkował tuż obok słupka, gdy Palace ponownie zaatakowało.
W miarę upływu czasu gra stawała się coraz bardziej otwarta, a mimo zaciętej walki do ostatnich minut żadna z drużyn nie zdołała przechylić szali zwycięstwa na swoją korzyść.
Ten remis przerwał serię pięciu kolejnych wyjazdowych porażek Palace we wszystkich rozgrywkach, ale zespół nadal nie potrafi pokonać Forest w bezpośrednich starciach w Premier League – to najdłuższa seria spotkań z jednym rywalem bez zwycięstwa od początku tych rozgrywek w 1992 roku.

