Grecki właściciel Evangelos Marinakis zmienia trenerów jak obrazy w kalejdoskopie. Sezon rozpoczął Nuno Espirito Santo, we wrześniu zastąpił go Ange Postecoglou, który nie wygrał żadnego z ośmiu meczów, a w październiku jako ratownik pojawił się Dyche. On również nie dotrwał do końca rozgrywek.
Ostatnią kroplą była środowa domowa remisowa 0:0 z beznadziejnie ostatnim Wolverhamptonem. Forest oddał więcej strzałów, zanotował aż 35 prób, ale nie zdobył bramki. Drużyna wygrała tylko trzy z ostatnich 13 spotkań i w tabeli Premier League zajmuje 17. miejsce, mając zaledwie trzy punkty przewagi nad strefą spadkową.
"Pracuję ciężko, zależy mi na klubie. Ale ludzie mogą domagać się zmian i wtedy wszystko zależy od właścicieli, czy się na nie zdecydują, czy nie. Taka jest rzeczywistość współczesnego futbolu" - przewidywał swój koniec 54-letni trener tuż po meczu.
Dyche prowadził Forest w 25 meczach, z czego 10 wygrał, 5 razy zremisował i 10 razy przegrał. Przedstawiciele klubu podziękowali mu w lakonicznym oświadczeniu i życzyli powodzenia. Nottingham czeka teraz kilkudniowa przerwa, a już 19 lutego rozegra mecz rundy play-off Ligi Europy na stadionie Fenerbahce.
Czwartym śmiałkiem, który może przejąć drużynę, według portalu The Athletic, może zostać były trener Wolves Vitor Pereira. Klub wytypował go także ze względu na wcześniejsze doświadczenie w greckim Olympiakosie, który również należy do Marinakisa.
