West Ham w końcu zbudował serię trzech meczów bez porażki w tym sezonie, za to Liverpool po trzech kolejnych porażkach bliżej miał do strefy spadkowej niż obrony tytułu. Na London Stadium oba zespoły miały więc sporo do udowodnienia.
Sprawdź szczegóły meczu West Ham United – Liverpool
Młoty rozpoczęły starcie z determinacją, by wykorzystać kryzys Liverpoolu. Choć w pierwszych 30 minutach były momenty całkowitej kontroli po stronie mistrzów Anglii, to brakowało konkretów w ofensywie. Pierwszym ostrzeżeniem była akcja Alexandra Isaka z Gomezem. Szwed strzelał sytuacyjnie, a Areola jedną ręką wybił piłkę.
Wprowadzony za Salaha do wyjściowego składu Isak miał bardzo chciał się pokazać, jednak następną okazję miał Florian Wirtz. Uderzał za lekko po ziemi i w 39. minucie Areola nawet na leżąco bronił skutecznie. Golkiper był też górą w 43. minucie, przecinając piłkę od Gomeza zmierzającą na nogę Isaka na dalszym słupku.
Do przerwy fajerwerków nie było i Młoty nabrały apetytu na niespodziankę. Pierwszy kwadrans drugiej połowy przebiegał – jak się wydawało – pod ich dyktando i tylko akcja z 60. minuty podważyła to wrażenie. Wirtz znalazł w niej Cody’ego Gakpo, ten zgrał do Isaka i Szwed chirurgicznym trąceniem pod bliższy słupek zmieścił piłkę w bramce. W końcu odblokował się w Premier League w barwach Liverpoolu.
Isak wkrótce zszedł z boiska, ale Arne Slot nie zdecydował się sięgnąć po Salaha na zamknięcie meczu. Gospodarze wciąż mieli wynik na styku i wyrównanie wydawało się na wyciągnięcie ręki, tyle że od początku meczu nie oddali choćby jednego celnego strzału.
W końcówce nerwowo nie wytrzymał Lucas Paqueta, który w parę minut zobaczył dwie żółte kartki i osłabił drużynę. Mimo to Jarrod Bowen szukał jeszcze wyrównania potężnym uderzeniem w końcówce, wciąż niecelnie. Młoty naciskały do końca mimo gry w dziesiątkę, a Liverpool wydawał się o włos od straty prowadzenia.
Dopiero w 90+3. minucie Joe Gomez potężnym dośrodkowaniem znalazł Gakpo, ten zgasił piłkę ciałem i z 11 metrów huknął poza zasięgiem Areoli, pieczętując zwycięstwo. Oznacza ono awans na ósme miejsce i powrót do walki o czołówkę, ale mecz był bardzo daleki od tego, jak powinni grać mistrzowie kraju.

