Richarlison uciszył Anfield, Liverpool gubi punkty z Tottenhamem w 90. minucie

Richarlison uciszył Anfield, Liverpool gubi punkty z Tottenhamem w 90. minucie
Richarlison uciszył Anfield, Liverpool gubi punkty z Tottenhamem w 90. minucieProfimedia

Liverpool miał w rękach wszystkie atuty, ale zamiast pewnie pokonać Tottenham na Anfield, w ostatniej minucie regulaminowego czasu pozwolił się dogonić. Dzięki temu goście z Londynu trzymają się na powierzchni (o punkt nad strefą spadkową), a gospodarze zmarnowali idealną okazję na wyprzedzenie Aston Villi.

Dość nieoczkiwanie pierwszy do pracy został wezwany bramkarz gospodarzy, ponieważ Alisson jeszcze w pierwszym kwadransie gry musiał mierzyć się z potężną bombą, jaką posłał w kierunku jego bramki Souza. Brazylijski bramkarz odbił jednak piłkę i oddalił zagrożenie. 

Tego samego nie można powiedzieć o Guglielmo Vicario. W 18. minucie do piłki ustawionej na około 20. metrze od bramki Włocha podszedł Dominik Szoboszlai. Wszyscy spodziewaliśmy się więc fajerwerków i faktycznie je dostaliśmy, choć tym razem strzał Węgra nie był aż tak efektowny, a zdecydowanie więcej mógł przy nim zrobić bramkarz Tottenhamu. Piłka nie leciała bowiem ani w okienko, ani tuż pod poprzeczkę, a mimo to skończyła w siatce i gospodarze byli na prowadzeniu.

Kolejne akcji także działy się pod bramką Kogutów. Najpierw pocisk w kierunku Vicario posłał Ryan Gravenberch, ale futbolówka przeleciała po nim nad poprzeczką, a po chwili w słupek w dogodnej okazji uderzał Cody Gakpo. Powtórki pokazały jednak, że Holender oddał celny strzał, ale interwencją popisał się bramkarz. Tottenham mógł mówić o szczęściu. 

Ostatni akord pierwszej części gry należał jednak nareszcie do przyjezdnych, a konkretnie do Richarlisona. Brazylijczyk najpierw uderzał głową po dośrodkowaniu z gry, ale piłka po jego uderzeniu minimalnie minęła słupek bramki The Reds. Chwilę później próbował znowu, tym razem przy rzucie rożnym, ale na wysokości zadania stanął Alisson. 

Początek drugiej połowy nie zwiastował powrotu "Kogutów", ponieważ Rio Ngumoha po kilku minutach był bliski powodzenia, posyłając piłkę obok słupka. A jednak Richarlison mógł zepsuć nastroje na Anfield w 55. minucie, gdy zmusił Alissona do interwencji. Mo Salah miał dwie okazje przed wejściem w ostatni kwadrans i wydawało się, że usypiająca druga połowa dobiegnie końca już bez fajerwerków. Tymczasem w 90. minucie Randal Kolo Muani oddał piłkę stojącemu samotnie Richarlisonowi, który pokonał wreszcie Alissona

Była w tym pewna "poetycka sprawiedliwość": nie tylko Anfield uciszył piłkarz najmocniej wygwizdywany przez miejscowych, ale też Tottenham przy wszystkich swoich brakach skarcił gospodarzy za brak ambicji do zamknięcia meczu wcześniej.

Statystyki meczu Liverpool - Tottenham
Statystyki meczu Liverpool - TottenhamOpta by Stats Perform
Wil jij jouw toestemming voor het tonen van reclames voor weddenschappen intrekken?
Ja, verander instellingen