Obrońca tytułu wygrał tylko jedno z ostatnich siedmiu spotkań Premier League, tracąc zwycięstwa przez późne gole Fulham i Manchesteru City. Zajmujący szóste miejsce Liverpool traci do liderującego Arsenalu aż 17 punktów.
"Remis w tym klubie smakuje jak porażka. To na pewno nie jest łatwe także dla piłkarzy, bo doskonale wiedzą, co oznaczają standardy Liverpoolu, a obecnie nie prezentujemy poziomu, jakiego się od nas oczekuje i oni czują to rozczarowanie" - powiedział Slot dziennikarzom we wtorek.
"Przed każdym meczem wydaje się, że wygramy, ale to się nie dzieje... piłkarze czują, że pod względem sportowym mogą rywalizować z każdym zespołem na świecie. Jednak rzeczywistość jest taka, że nie gramy na poziomie Liverpoolu".
Zapytany, czy to najtrudniejszy sezon w jego karierze, Slot przyznał, że tak.
"Zdecydowanie tak, i to bez porównania. We wszystkich poprzednich sezonach, które prowadziłem, były praktycznie same pozytywy, nie przypominam sobie, żebym kiedykolwiek przegrał dwa mecze z rzędu" - powiedział Slot, który w poprzednim sezonie poprowadził Liverpool do mistrzostwa Premier League.
"To dla mnie wyjątkowa sytuacja w tym sezonie, podobnie jak dla piłkarzy, którzy nie są przyzwyczajeni do częstych porażek czy wielu remisów. Ja również nie jestem do tego przyzwyczajony".
Slot przyznał, że zastanawia się, na ile problemy Liverpoolu wynikają ze zwykłego pecha.
"Ilość razy, kiedy traciliśmy gole w doliczonym czasie gry, jest znacznie większa niż zwykle. Czy to pech, czy nasza wina? Próbowałem różnych rozwiązań, wprowadzałem defensywne zmiany, a piłka i tak wpadała do siatki" - stwierdził Holender.
Slot zapowiedział, że środowy wyjazd na stadion Sunderlandu, jedynej drużyny Premier League niepokonanej u siebie w tym sezonie, będzie kolejnym poważnym sprawdzianem.
"Grali już u siebie z City i Arsenalem, co pokazuje, jak dobry mają sezon i jak mocni są na własnym stadionie" - podkreślił Slot. "Wciąż mamy szansę, by osiągnąć w tym sezonie coś wyjątkowego".
