Soucek miał udział przy objęciu prowadzenia przez West Ham po 13 minutach, gdy jego zgranie głową zakończyło się golem po odbiciu od obrońcy Forest, Murillo.
Forest wyrównało po przerwie za sprawą Nicolasa Domingueza, a następnie Morgan Gibbs-White pewnie wykorzystał rzut karny po tym, jak został powalony przez bramkarza West Ham, Alphonse'a Areolę.
Areola próbował przeciąć dośrodkowanie w zatłoczone pole karne, ale źle wymierzył uderzenie i zamiast piłki trafił w twarz Gibbs-White'a. Sędzia Tony Harrington po analizie VAR podyktował rzut karny.
Porażka sprawiła, że West Ham spadł na 18. miejsce, siedem punktów za Forest, które zajmuje pozycję tuż nad strefą spadkową.

"Dla mnie to jest żart. Obejrzałem to jeszcze raz i uważam, że gdyby tak sędziować, mielibyśmy po 20 rzutów karnych w każdym meczu" - skomentował Soucek. "Przyszedłem do Premier League, bo myślałem, że to najtrudniejsza liga na świecie, gdzie wszyscy walczą i są wojownikami, a to wygląda bardziej jak koszykówka, gdzie nie można dotknąć rywala. Tak to widzę".
"(Areola) wyszedł do piłki, moim zdaniem wybił ją i była już poza polem gry. Nie wiedzieliśmy, dlaczego był VAR, a potem rzut karny, więc to było trudne dla nas wszystkich".
West Ham nie wygrał żadnego z ostatnich 10 ligowych spotkań, a menedżer Nuno Espirito Santo jest pod ogromną presją – od września, gdy objął zespół po zwolnieniu przez Forest po trzech kolejkach, odniósł tylko dwa zwycięstwa w lidze.

Soucek zapewnił, że drużyna wciąż wspiera Espirito Santo, ale przyznał, że sytuacja West Ham jest bardzo poważna.
"Przed nami wiele meczów, ale musimy zacząć wygrywać od pierwszego spotkania. Teraz jest ten moment. Musimy zwyciężać. Siedem punktów straty, nie możemy wygrać tylko jednego czy dwóch meczów, musimy zanotować serię zwycięstw" - powiedział. "Wciąż wierzę i będę wierzył do końca, ale muszę przyznać, że jesteśmy w naprawdę złej sytuacji".
"Spojrzymy w lustro i uświadomimy sobie, w jakim miejscu jesteśmy. Nikt z drużyny nie chce grać w drugiej lidze".
