Jeszcze przy stanie 0:0 mieliśmy dwie kontrowersje związane z potencjalnymi rzutami karnymi dla gospodarzy. Najpierw w polu karnym upadł Bryan Mbeumo, ale wówczas sędzia John Brooks ani myślał odgwizdywać jedenastkę. Kilka minut później w szesnastce leżał już Matheus Cunha i tym razem arbiter chwycił za gwizdek. Analiza VAR pokazała jednak, że Jorge Cuenca faulował poza polem karnym i decyzja ta została cofnięta.
Ostatecznie uznano, że za to przewinienie należy się rzut wolny. Do ustawionej piłki podszedł Bruno Fernandes i dośrodkował na głowę Casemiro, który mocnym uderzeniem głową otworzył wynik spotkania, który utrzymał się do przerwy. Prawdziwe emocje mieliśmy jednak w drugiej połowie.
W 56. minucie kolejny popis geniuszu dał Casemiro, który do gola dołożył asystę. Posłał piękne podanie w pole karne do Cunhi, a ten huknął na bramkę i wydawało się, że wynik 2:0 da już spokojne zwycięstwo Manchesterowi United. Tak się jednak nie stało, bo Fulham zdołało odrobić wszystkie straty.
Najpierw w 70. minucie do siatki trafił Cuenca, ale to trafienie zostało jeszcze cofnięte przez VAR za spalonego w fazie budowania akcji.
Wreszcie w 83. minucie tlenu gościom dodał... Harry Maguire, który bezsensownym faulem w polu karnym podarował Fulham rzut karny. Do piłki podszedł Raul Jimenez i posłał piłkę w samo okienko bramki Belga. Rzadko zdarzają się pięknie wykonane rzuty karne, ale ten właśnie taki był.
Prawdziwe cuda działy się jednak w doliczonym czasie gry. Najpierw wydawało się, że bohaterem zostanie Kevin, który pojawił się na placu gry w drugiej połowie i ze skraju pola karnego cudownie uderzył na bramkę Lammensa, trafiając w samo okienko i doprowadzając do remisu 2:2.
Czerwone Diabły jednak nie odpuściły i momentalnie ruszyły do ataku. Szarżujący prawym skrzydłem Bruno Fernandes podał w pole karne do Benjamina Sesko, a ten spokojnie przyjął sobie piłkę i uderzył poza zasięgiem Bernda Leno, rozpoczynając fetę na Old Trafford.
Trwa więc piękna seria Manchesteru United, który 24. kolejkę Premier League będzie kończył na czwartym miejscu w tabeli.
