Obie drużyny przystępowały do tego meczu po rozczarowujących porażkach w weekend, więc presja na Tottenhamie i Newcastle była ogromna. To jednak podopieczni Eddiego Howe’a lepiej poradzili sobie z niedawnym rozczarowaniem. Od pierwszych minut ruszyli do ataku i byli bliscy objęcia prowadzenia, gdy strzał Joe Willocka z linii pola karnego minimalnie minął słupek.
Sprawdź szczegóły meczu Tottenham - Newcastle
Frustracja wśród kibiców na Tottenham Hotspur Stadium narastała i stawała się coraz bardziej słyszalna. W tym momencie sprytne zagranie piętą Harveya Barnesa, które pewnie wyłapał Guglielmo Vicario, było wyraźnym sygnałem, że Newcastle nie zamierza odpuszczać.
Im bliżej było przerwy, tym bardziej Newcastle wydawało się przejmować inicjatywę. Joe Willock urwał się obrońcom Tottenhamu, ściął do środka i pięknym technicznym strzałem trafił do siatki. Jednak po analizie VAR gol został anulowany z powodu minimalnego spalonego, co przerwało radość zawodnika.
To była jednak tylko chwilowa ulga dla Tottenhamu. Tuż przed przerwą, po świetnej interwencji Vicario po strzale głową Malicka Thiawa, obrońca Newcastle najszybciej dopadł do odbitej piłki i skierował ją do siatki, dając swojej drużynie prowadzenie.
Po zmianie stron Tottenham wreszcie zaczął grać lepiej i w ciągu dziesięciu minut od wznowienia gry dwukrotnie był bliski wyrównania. Najpierw Pape Matar Sarr spróbował szczęścia strzałem z dystansu, zmuszając Nicka Pope’a do dobrej interwencji. Chwilę później rezerwowy Mathys Tel uderzył nad poprzeczką z pola karnego po podaniu Archiego Graya, który pozostawił go bez krycia.
Niedługo potem Gray sam wpisał się na listę strzelców, najszybciej reagując w polu karnym i mocnym strzałem doprowadzając do wyrównania, co wyraźnie przechyliło szalę na korzyść Tottenhamu. Jednak pech na własnym stadionie znów dał o sobie znać. Chwilę po wyrównaniu Anthony Gordon wpadł w pole karne i dograł do niepilnowanego Jacoba Ramseya, który z 12 metrów pewnie pokonał bramkarza Tottenhamu.
W końcówce Tottenham rzucił się do ataku, szukając wyrównania, ale brak jakości w decydujących momentach sprawił, że nie zdołał odwrócić losów meczu. Tym samym seria domowych spotkań bez zwycięstwa w lidze wydłużyła się do sześciu. Dla Newcastle to zwycięstwo przyszło w idealnym momencie – przerwało serię trzech porażek i pozwoliło wrócić do górnej połowy tabeli.

