"To spełnienie dziecięcego marzenia" – powiedział Mané, 33-letni piłkarz, który ogłosił, że rozgrywa w Maroku swój ostatni turniej o Puchar Afryki, po wygranej w półfinale z Egiptem (1:0).
W starciu z gospodarzami z Maroka, gdy jego koledzy zeszli z boiska protestując przeciwko podyktowanemu w doliczonym czasie gry rzutowi karnemu dla Brahima Diaza, to właśnie gwiazda Senegalu nakłoniła ich do powrotu na murawę i dokończenia spotkania.
"Szczerze mówiąc, byłoby naprawdę smutne i przykre, gdyby finał zakończył się w taki sposób" – stwierdził Mané.
"Nie można pokazywać takiego obrazu całemu światu. Wiecie, afrykańska piłka jest obecnie bardzo obserwowana, rozwija się w niesamowitym tempie. Wolałbym przegrać, niż kończyć mecz w taki sposób. To właśnie dlatego powiedziałem chłopakom, żeby wrócili na boisko i zagrali naszą piłkę".
