Atalanta – Parma 4:0
Parma po dwóch bezbramkowych remisach liczyła na pełną zdobycz punktową, natomiast Atalanta walczyła o piąty ligowy mecz bez porażki z rzędu. Goście mogli zaskoczyć Bergamo już w jednej z pierwszych akcji. Po dośrodkowaniu z głębi pola w polu karnym groźnie główkował Adrian Benedyczak. Jednak na strzał polskiego napastnika świetnie odpowiedział Marco Carnesecchi.
Parma została surowo ukarana za niewykorzystaną okazję już w 15. minucie, gdy Sascha Britschgi po faulu w polu karnym sprokurował rzut karny, powalając na murawę Nicolę Zalewskiego. Scamacca wykorzystał jedenastkę, nawiązując do swojego ostatniego trafienia w europejskich pucharach, i precyzyjnym strzałem przy lewym słupku dał Atalancie prowadzenie 1:0.
Drużyna z Bergamo w kolejnych minutach stworzyła kilka okazji. Charles De Ketelaere na prawej stronie poradził sobie z obrońcą i na skraju pola karnego wyłożył piłkę de Roonowi. Holenderski pomocnik uderzył z pierwszej piłki tuż przy lewym słupku, zdobywając swojego pierwszego ligowego gola w tym sezonie i podwyższając wynik na 2:0. De Roon mógł chwilę później strzelić trzecią bramkę, ale tym razem jego strzał minął prawy słupek.
Choć na początku drugiej połowy liczba okazji spadła, Atalanta utrzymywała wysoki poziom gry, a Parma wciąż bezskutecznie szukała szansy na odpowiedź. W dobrej pozycji w polu karnym po podaniu znalazł się Giacomo Raspadori. Na jego mocny strzał pod poprzeczkę świetnie zareagował Edoardo Corvi. Bramkę kontaktową mógł zdobyć Mateo Pellegrino, ale w sytuacji sam na sam lepszy okazał się Carnesecchi.
Goście ponownie zostali bezlitośnie ukarani w 73. minucie, gdy po rajdzie Krstovicia Raspadori skierował piłkę do pustej bramki. Wynik na 4:0 ustalił aktywny Krstović, który w kolejnej akcji dopadł do odbitej piłki. Atalanta po raz piąty z rzędu nie przegrała ligowego spotkania i awansowała na siódme miejsce, tracąc tylko cztery punkty do czołowej szóstki.
Genoa – Bologna 3:2
Trener Daniele De Rossi od momentu objęcia Genoa przeżywa udany okres – w 11 meczach Serie A przegrała tylko trzy razy. Jego drużyna w pierwszych 20 minutach prezentowała się bardzo konkurencyjnie. Początek spotkania był wyrównany, z niewielką liczbą okazji. Później jednak Bologna w szybkim tempie wypracowała dwie sytuacje.
Lewis Ferguson główkował obok bramki, a chwilę później niebezpieczne dośrodkowanie Jonathana Rowe minęło bramkę o kilka centymetrów. Goście mieli przewagę i na 10 minut przed końcem pierwszej połowy objęli prowadzenie po golu Fergusona, który zdobył swoją pierwszą bramkę w sezonie.
Bologna dopiero po raz drugi w ostatnich 14 spotkaniach rozpoczynała drugą połowę z prowadzeniem. Na podwojenie przewagi nie musiała długo czekać. Dwie minuty po wznowieniu gry Nadir Zortea zagrał piłkę od linii bocznej, a obrońca gospodarzy Sebastian Otoa po nacisku Jensa Odgaarda niefortunnie skierował piłkę do własnej bramki.
Seria błędów odwróciła losy spotkania na korzyść gospodarzy. Nieudane przyjęcie piłki i nieudany wykop zakończyły się tym, że bramkarz Łukasz Skorupski sfaulował Vitinhę i otrzymał czerwoną kartkę. Rezerwowy Ruslan Malinovsky wykorzystał rzut wolny, zaskakując bramkarza Federica Ravaglię. Gospodarze dalej dążyli do wyrównania. Vitinha najpierw strzelił obok bramki, ale w 78. minucie Caleb Ekuban posłał odbitą piłkę w okienko.
W doliczonym czasie gry Junior Messias minął rywala i pięknym strzałem w górny róg bramki zdobył swojego pierwszego gola w Serie A od prawie dwóch lat. Trzy cenne punkty pozwoliły drużynie De Rossiego oddalić się od strefy spadkowej i obecnie ma sześć punktów przewagi nad miejscami zagrożonymi spadkiem.
To nie są udane dni dla Skorupskiego, który niedawno wrócił do składu po długiej przerwie spowodowanej kontuzją. W czwartek bramkarz kadry narodowej popełnił ogromny błąd w zremisowanym 2:2 meczu Ligi Europy z Celtikiem Glasgow - przypadkowo podał wówczas piłkę do rywala (po chwili padł gol), a w niedzielę został usunięty przez sędziego z boiska.
