Cremonese – Bologna 1:2
Goście objęli prowadzenie już w trzeciej minucie. Świetne dośrodkowanie Mirandy z lewego skrzydła trafiło w polu karnym do niepilnowanego Joao Mario, który uderzeniem z woleja pokonał Emila Audero. Sytuacja podopiecznych Marca Giampaolo pogorszyła się jeszcze bardziej tuż po kwadransie gry, gdy obrona gospodarzy zostawiła Mirandzie zbyt dużo miejsca, co hiszpański obrońca wykorzystał, podając w idealnej sytuacji do Jonathana Rowe.
Angielski skrzydłowy zachował zimną krew i strzałem w środek bramki podwyższył na 2:0. Grigiorossi jednak nawet po drugim straconym golu nie potrafili się otrząsnąć i tuż przed przerwą byli bliscy utraty trzeciej bramki, ale Santiago Castro nie wykorzystał błędu w defensywie i z doskonałej pozycji posłał piłkę obok słupka.
W 42. minucie gospodarze przetrwali kolejną próbę Rossoblu, gdy Nikola Moro z rzutu wolnego trafił w poprzeczkę. Gospodarze po raz pierwszy poważnie zagrozili zastępującemu Skorupskiego Federicowi Ravaglii dopiero tuż przed 60. minutą, ale bramkarz gości poradził sobie ze strzałem Federica Bonazzoliego. Cremonese jednak z biegiem czasu zaczęło grać lepiej i w 71. minucie było blisko zdobycia bramki kontaktowej, ale Ravaglia świetną interwencją zatrzymał Martina Payera.
W doliczonym czasie gry Cremonese w końcu zdobyło gola, gdy po faulu Ravaglii sędzia podyktował rzut karny dla gospodarzy. Do piłki podszedł Bonazzoli i strzałem w prawy górny róg zmniejszył straty do jednej bramki. W końcówce jednak zamiast wyrównania pojawiły się czerwone kartki dla Youssefa Maleha i Lewise Fergusona, przez co obie drużyny kończyły mecz w dziesiątkę.

Bologna w końcówce utrzymała prowadzenie i dzięki bramkom z pierwszej połowy wywozi z Cremony trzy punkty. Grigiorossi nie zdołali pójść za ciosem po wygranej w Parmie i z zaledwie jednym zwycięstwem w ostatnich 17 meczach utrzymują się nad strefą spadkową tylko dzięki lepszemu bilansowi bezpośrednich spotkań z Lecce.
