Inter przyjechał do Cremony niepokonany w Serie A od listopada, a beniaminek nie wyglądał ostatnio jak sensacja z jesieni. Dlatego scenariusz bukmacherów był jasny: Inter musiał ten mecz wygrać.
Sprawdź szczegóły meczu Cremonese – Inter Mediolan
Mało kto chyba oczekiwał, że Inter aż tak szybko będzie dochodził do kolejnych sytuacji pod bramką gospodarzy. Od pierwszych minut w roli poszukiwaczy gola zmieniali się Francesco Pio Esposito, Yann Bisseck, Luis Henrique, Petar Sucić i dopiero Lautaro Martinez pogodził ich wszystkich, zapewniając otwarcie wyniku po 15 minutach.
Gospodarze szukali możliwie szybkiej odpowiedzi, lecz Federico Ceccherini posłał piłkę obok słupka w 18. minucie. Sytuacja beniaminka wyglądała o tyle nieciekawie, że brakowało atutów, by podważyć kontrolę Nerazzurrich nad przebiegiem meczu.
I jeśli przez pierwsze pół godziny Cremonese liczyło na reakcję, to złudzeń pozbawił ich Piotr Zieliński. W 30. minucie przyjął piłkę ponad 20 metrów od bramki i huknął nie do obrony, nie pierwszy już raz w tym sezonie. To piąty gol 31-latka w Serie A 2025/26, a szósty wliczając europejskie rozgrywki.
Do przerwy nic nie zwiastowało emocji – Inter miał blisko 75 proc. posiadania, a Cremonese nie oddało żadnego groźnego uderzenia przy 11 gości. Po powrocie do gry rytm zakłócały przedmioty rzucane z trybun – w tym petarda, która wymusiła przerwanie meczu – a spotkanie zdawało się leniwie zmierzać ku planowanemu zwycięstwu Interu.
Nerwowo zrobiło się dopiero w 84. minucie. Wówczas Alessio Zerbin dopadł do dobitki i piłkę posłał w słupek! To mógł być gol kontaktowy, a moment później Yann Sommer miał okazję solidnie się rozgrzać przy kolejnych okazjach. Ostatnie słowo mógł w doliczonym czasie mieć Federico Dimarco, zablokowany ofiarnie przez obrońcę w chwili strzału.

