Cremonese – Fiorentina 1:4
Wygrana Cremonese pozwoliłaby awansować przed rywala i wydostać się ze strefy spadkowej, dlatego od początku gospodarze pokazali swoje ambicje. Federico Bonazzoli uniknął pozycji spalonej i oddał strzał, ale przy bliższym słupku świetnie interweniował David de Gea. Po drugiej stronie boiska zespół Paola Vanoli również zagroził, gdy Parisi zmusił bramkarza do interwencji. Kolejną okazję Parisi już wykorzystał – po efektownej akcji z piłką wszedł w pole karne i pokonał Emila Audera, który mógł zachować się lepiej.
Goście szybko podwyższyli prowadzenie, gdy Robin Gosens świetnym podaniem uruchomił Piccolego, który bez problemu zdobył bramkę. Drużynę Davide Nicoli czekało trudne zadanie, zwłaszcza że w tym sezonie przegrała dziesięć z jedenastu ligowych spotkań, w których po przerwie była w gorszej sytuacji. Cremonese próbowało wrócić do gry, ale jedyną szansę przed przerwą miał Tommaso Barbieri, którego strzał z dystansu był niecelny.
Nadzieje na niespodziewany zwrot zgasły tuż po przerwie, gdy "Fiołki" podwyższyły na 3:0 po znakomitym rajdzie Dodo. Zawodnik ruszył prawą stroną, zmylił bramkarza i obrońcę, a następnie spokojnie trafił do pustej bramki. Cremonese jednak nie poddało się i zmniejszyło straty, gdy Okereke strzelił gola po podaniu w pole karnego od Federico Ceccheriniego.
Była to jednak tylko kosmetyczna zmiana wyniku, bo akcja szybko przeniosła się na drugą stronę. Audero popisał się świetną interwencją po technicznym strzale Rolanda Mandragory, a pomocnik chwilę później uderzył tuż obok słupka. To zapowiadało kolejną bramkę – Albert Gudmundsson przywrócił Fiorentinie trzybramkową przewagę precyzyjnym strzałem przy słupku.
Dla Cremonese był to decydujący cios, choć próbowała jeszcze odpowiedzieć. Okereke głową nie trafił w bramkę, a Alessio Zerbin również uderzył niecelnie. Gospodarze tracą obecnie trzy punkty do bezpiecznej pozycji i przedłużyli serię bez zwycięstwa już do piętnastu meczów. Fiorentina natomiast przegrała tylko raz w sześciu ligowych spotkaniach od lutego i jej forma wyraźnie rośnie.

Fiorentina była przeciwnikiem Jagiellonii w barażach o awans do 1/8 finału Ligi Konferencji. W Białymstoku wygrała 3:0, a u siebie niespodziewanie wywalczyła awans dopiero po dogrywce, choć przegrała spotkanie 2:4.
Los sprawił, że kolejnym rywalem Fiorentiny w LK jest znów zespół z Polski, Raków Częstochowa. Pierwszy mecz we Florencji wygrali gospodarze 2:1. Rewanż odbędzie się w czwartek w Sosnowcu.
