Gasperini trafił do stolicy latem 2025 roku po dziewięciu udanych latach spędzonych na ławce trenerskiej Atalanty. Z zespołem "Wilków" chce po 25 latach sprowadzić do Rzymu mistrzowskie trofeum i zbudować zespół, który będzie regularnie odnosił sukcesy. "Naszym planem było dotarcie na szczyt w ciągu trzech lat. Nie mielibyśmy nic przeciwko temu, by stało się to wcześniej, ale wiemy, że droga jest długa" — powiedział w rozmowie z dziennikiem "Corriere della Sera".
Mimo wielkich oczekiwań kibiców utytułowany szkoleniowiec twardo stąpa po ziemi i zwraca uwagę na trudy długiego sezonu ligowego. Jego zdaniem zespół musi nauczyć się radzić sobie w trudnych momentach i utrzymywać wysoką formę. "W futbolu nie ma dróg na skróty. Pojawią się wzloty i upadki. Jeśli jednak zdołamy sobie z nimi poradzić, kto wie" — dodał Gasperini, odnosząc się do wysokich ambicji.
Kluczową postacią udanego początku rozgrywek jest napastnik Donyell Malen, który z sześcioma golami prowadzi w klasyfikacji strzelców włoskiej ekstraklasy. Jeśli zaś Roma wygra nadchodzący mecz w Como, Gasperini odniesie jubileuszowe, 300. zwycięstwo w Serie A. Trener nie wykluczył również, że w przyszłości może wrócić do swojego poprzedniego klubu z Bergamo. "Tego chyba nikt nie może wykluczyć. Jedno jest pewne: nie sprzedałem tam domu" — uśmiechnął się Gasperini.
