Juventus nie tylko przyjechał na Sardynię bez porażki w ostatnim miesiącu, ale też z dawno nieoglądaną skutecznością w ofensywie. Zdobyli osiem goli w dwóch meczach i na dobre podłączyli się do walki o czołowe lokaty w Serie A. W sobotę wystarczyło potwierdzić to przeciwko wiszącemu nad strefą spadkową Cagliari.
Sprawdź szczegóły meczu Cagliari – Juventus

Taktyka obrana przez gospodarzy była łatwa do przewidzenia. Autobus przed bramkę, najlepiej przegubowy lub piętrowy, a potem czekanie na szansę wyjścia z kontrą. Efektem była kompletna bezradność „Starej Damy” w ofensywie.
Gospodarze czyścili wszystko nieubłaganie i dopiero po kwadransie napór faworytów wydawał się dać efekty. Arbiter odgwizdał rzut karny dla Juve po upadku Mirettiego, jednak przywołany do monitora zmienił zdanie. Goście bili głową w mur, choć Miretti z sytuacyjnej piłki zdołał oddać groźny strzał w 25. minucie, zatrzymany wyprostowaną ręką przez Caprile.
To była pierwsza solidna okazja Juve mimo miażdżącej przewagi, dochodzącej do 80 proc. posiadania w pierwszych 30 minutach! A mimo to gospodarze byli w stanie kilka razy wyjść z szybkimi kontrami, marnując je jednak jeszcze przed polem karnym.
Po przerwie zawodnicy Spallettiego wprowadzili do repertuaru strzały z dystansu, co wydawało się najbardziej sensowną decyzją. Ciężar przewodzenia atakom wziął na siebie Kenan Yildiz i to on w 62. minucie zszedł z lewej strony i uderzył efektownie, acz tuż nad poprzeczką.
Miał czego żałować trzy minuty później: rzut wolny bity przez Gaetano okazał się asystą przy niespodziewanym strzale Mazzitellego. Zza zasłony, odwrócony tyłem do bramki, skierował piłkę idealnie do siatki, ku rozpaczy Perina!
Plan Cagliari na mecz przyniósł genialne efekty mimo seryjnie wykonywanych rzutów rożnych i kolejnych ofensywnych zmian w Juventusie. Yildiz nie zdołał pokonać Caprile w 79. minucie, ale co się stało pięć minut później? Uderzenie Turka zza linii pola karnego po rykoszecie zeszło na słupek. Rozłożył ręce i pytał: jak?!
Do końca przyjezdni szukali drogi do bramki, ale każda minuta uciekała niemiłosiernie, a Cagliari dbało o to, by upłynęły na walce o piłkę, przepychankach i próbach powrotu pod bramkę Caprile. I doczekali miejscowi, którym nie przeszkadzał już nawet ulewny deszcz - świętowali pierwszą wygraną nad Juve od 2020 roku!

