Około 52 tysięcy widzów obserwowało na stadionie Diego Armando Maradony poczynania podopiecznych Conte, który ponownie musiał radzić sobie bez swoich kluczowych zawodników: Scotta McTominaya, Giovanniego Di Lorenzo oraz pauzującego za kartki Juana Jesusa. Gospodarze ostatecznie wywalczyli remis, choć trudno powiedzieć, czy bez fantastycznego wsparcia swoich fanów byłoby to możliwe.
"Uważam, że należy podziękować kibicom z trybuny za bramką, bo nie jest oczywiste, by doceniać nasze działania w tym sezonie. Szanujemy klubowe barwy i walczymy dla miasta. Cieszę się z postawy chłopaków, bo wiem, jak ciężko pracują i przez jakie trudne chwile przechodzimy od początku roku" - przekazał Conte.
Największym koszmarem dla gospodarzy był bez wątpienia Donyell Malen. Holender trafił do siatki już w pierwszych dziesięciu minutach meczu, a później ponownie w drugiej połowie. Nieustannie nękał defensywę rywali i był bliski hat-tricka – zabrakło mu do tego około pół metra.
"Dwukrotnie odrabiać straty w meczu z AS Roma nie było łatwo, uważam, że zasłużyliśmy na zwycięstwo. To było dobre, emocjonujące spotkanie, w angielskim stylu. Musimy dalej budować naszą przyszłość i zobaczymy, do jakich europejskich rozgrywek się zakwalifikujemy" - ocenił Conte.
Niedzielny mecz był według niego także potwierdzeniem jakości zimowych wzmocnień Napoli. Brazylijczycy Giovane i Alisson Santos wspólnie wypracowali drugiego gola wyrównującego, a pierwszy z nich w pomeczowym wywiadzie nie krył radości, bo była to jego debiutancka bramka w barwach Napoli: "Jestem zachwycony, że mogłem pomóc drużynie. Oczywiście byłbym jeszcze szczęśliwszy, gdybyśmy wygrali, ale czuję się naprawdę dobrze".
Sam Conte również podkreślił wkład obu zimowych nabytków: "To dwaj zawodnicy, których życie całkowicie się odmieniło i jestem z nich niezmiernie zadowolony. Są w klubie dopiero od dwóch tygodni. Mają zapał i pokorę, nie są zadufani ani aroganccy i akceptują to, że najpierw muszą nauczyć się naszych zasad gry" - opowiadał.
Spotkanie przyniosło jednak Napoli także negatywne momenty, a konkretnie kontuzję jednego z filarów – Amira Rrahmaniego, którego zastąpił wspomniany strzelec Santos.
"Nie wiem, jak wygląda jego sytuacja, ale ostatecznie nie ma znaczenia, czy mamy jednego zawodnika więcej czy mniej. Nieustanne mówienie o kontuzjach jest bez sensu. Nie wiem, czy będzie dostępny w następnym meczu. Jeśli tak, będziemy się cieszyć, jeśli nie – znajdziemy inne rozwiązanie" - podsumował Conte.
