W niedzielną noc Stadio Olimpico zapełniło się jak za najlepszych czasów, bo kibice na jeden mecz zamienili bojkot na szczególną mobilizację. Cel był wielokrotnie deklarowany w mediach społecznościowych: pokonać Milan i otworzyć zaprzyjaźnionemu Interowi drogę do mistrzostwa.
Sprawdź szczegóły meczu Lazio – Milan
Pierwsze minuty mogły się podobać najwyżej na trybunach, choć nieśmiałe próby gości zaczęły przynosić efekty. W 10. minucie kolejno Pulisic i Pavlović byli blokowani przed bramką Rzymian. Choć ten drugi spalił, to sygnał był jasny: Milan chce wygrać. Tyle że Lazio też posłało dosadną wiadomość, gdy Kenneth Taylor moment później urwał się i huknął w poprzeczkę! I on spalił.
Na kolejny większy akcent czekaliśmy do półmetka pierwszej odsłony. Pervis Estupinan doskoczył świetnie do główki i posłał piłkę bardzo blisko prawego słupka. W odpowiedzi Taylor… znów doszedł do strzału i znów rozbił piłkę o poprzeczkę!
Na szczęście dla niego, czasu na frustrację nie było. Sekundy później przerzut Marusicia znalazł Gustava Isaksena uciekającego Estupinanowi. Duńczyk kropnął pod ręką interweniującego Maignana na 1:0. Mało tego, goście mogli wkrótce złapać drugiego gola, gdy De Winter kompletnie nie nadążał za rajdem Maldiniego, ale ten uderzył wprost w ręce bramkarza.
Pierwsza połowa w wykonaniu Lazio odpowiadała intensywności atmosfery na trybunach, a zaskoczony Milan dopiero w 51. minucie oddał pierwszy strzał na bramkę, gdy Christian Pulisic został zatrzymany. Sekundy później przyszła druga próba - Youssouf Fofana uderzał głową, a Motta znów bronił.
Głównym celem Lazio wydawało się utrzymanie zaliczki – gospodarze już nie pojawiali się pod bramką Maignana, za to nieźle neutralizowali zapędy Rossonerich. Dopiero w 70. minucie znów zrobiło się cieplej, gdy goście żądali rzutu karnego, którego VAR im nie dał. Gdy w 75. minucie Lazio w końcu wyszło z niezłym atakiem, ten skończył się kontrą Milanu i Mario Gila musiał zdjąć piłkę z nogi Pulisica przed bramką.
Ostatnie minuty były istnym koszmarem dla Milanu, który wydawał się świadom uciekających szans na Scudetto. Wiara wróciła na chwilę, gdy sędzia doliczył aż sześć minut, ale ostatnim akcentem było uderzenie Jashariego, które wyłapał Motta w 90+7. minucie. Mauricio Sarri wyleciał jeszcze na trybuny z czerwoną kartka, ale Olimpico kipiało od fety trwającej na trybunach - wygrali z Milanem po raz drugi od grudnia i mogli pozbawić rywala szans na mistrzostwo.

