Como dzięki piątkowemu zwycięstwu zdobyło już 24 punktów i zrównało się z Interem, Napoli oraz Bologną. Fabregas po meczu w rozmowie ze Sky Sport Italia podkreślił przede wszystkim styl gry: "Najważniejszy jest występ. Kolejne czyste konto, drużyna dominuje, z każdym spotkaniem organizacja gry wygląda lepiej. Czujemy się dobrze, ale mam nadzieję, że to dopiero początek dla Como".
Jednocześnie przyznał jednak, że nie wszystko mu się podobało. "Szczerze mówiąc, zostawialiśmy zbyt dużo miejsca między liniami. Po stracie piłki cofaliśmy się, zamiast być bardziej agresywni. W przerwie zwróciłem na to uwagę zawodnikom, bo nie podobało mi się to. W drugiej połowie poradziliśmy sobie z tym lepiej" - zaznaczył.
Gdy zwrócono mu uwagę na słowa trenera Bayernu Vincenta Kompany'ego, który niedawno mówił o znaczeniu trofeów dla piłkarzy i fanów, Fabregas odpowiedział szczerze. "Powiem więcej. Nie pamiętam trofeów, które zdobyłem jako piłkarz. Pamiętam chwile w szatni, jedność, to jak sobie pomagaliśmy i jak się rozwijaliśmy" - stwierdził.
"W piłce niestety jest coraz mniej czasu na budowanie czegoś trwałego. Cieszę się, że jestem w Como, bo tutaj robimy wszystko inaczej. Mamy cierpliwość, wiemy, że młodzi zawodnicy będą popełniać błędy i mieć wahania formy. Kluczowe jest budowanie" - podkreślił.

Po meczu przemówił także bezpośrednio na boisku – i nie zapomniał o przedmeczowej obietnicy. "Powiedziałem, że jeśli strzelimy gola po stałym fragmencie gry, będzie niespodzianka. Wszyscy na to czekali, ale nic nie przygotowałem. Zawodnicy mają już dwa dni wolnego, może będą chcieli trzy, ale teraz to nie jest odpowiedni moment" - śmiał się. Decydujący gol padł bowiem w 14. minucie po rzucie rożnym.
Como w tym sezonie przegrało tylko jeden mecz. Po 13 kolejkach Serie A ma bilans 6-6-1 i wciąż liczy się w walce o europejskie puchary.
