Neapol – Parma 0:0
Po tym, jak Partenopei w niedzielę dwukrotnie odrabiali straty i ostatecznie zremisowali z liderem Serie A Interem Mediolan 2:2, od początku meczu z Parmą prezentowali się bardzo pewnie. Scott McTominay już w 11. minucie wpakował piłkę do siatki po zamieszaniu pod bramką, ale gol nie został uznany z powodu spalonego.
Gospodarze nie zrazili się tym i tuż przed upływem pół godziny gry znów byli groźni – Alessandro Buongiorno strzelał głową, lecz Filippo Rinaldi skutecznie interweniował. Napoli, które nie przegrało żadnego z ostatnich czterech bezpośrednich spotkań, było aktywniejsze także przed przerwą, ale Rinaldi ponownie uratował swój zespół, broniąc mocny strzał po ziemi Rasmusa Hojlunda.
To była najlepsza okazja do zmiany wyniku. Kolejne próby Giovanniego Di Lorenzo i Mattea Politano były jednak niecelne, a po drugiej stronie Vanja Milinković-Savić bez problemu poradził sobie z uderzeniem Jacoba Ondrejki. Parma, która nie przegrała na wyjeździe w Serie A od czterech spotkań, na początku drugiej połowy prezentowała się bardzo pewnie i skutecznie ograniczała ofensywę Partenopei.
To skłoniło Cristiana Stelliniego, asystenta trenera Napoli Antonio Conte, który z powodu czerwonej kartki z poprzedniego meczu nie mógł prowadzić zespołu z ławki, do potrójnej zmiany jeszcze przed upływem godziny gry. Na boisku pojawili się David Neres, Eljif Elmas i Leonardo Spinazzola. Napoli jednak wciąż miało problemy w ataku – Di Lorenzo główkował z dobrej pozycji wysoko nad bramką, a McTominay uderzył prosto w Rinaldiego.

Gospodarze do końca starali się przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść, ale słaby strzał Stanislava Lobotki nie sprawił Rinaldiemu żadnych problemów, a defensywa Parmy skutecznie broniła się do ostatniego gwizdka i wywiozła z Neapolu cenny punkt. Napoli ponownie straciło punkty w walce o tytuł, ale zrównało się dorobkiem z drugim AC Milan i przedłużyło swoją serię meczów bez porażki na własnym stadionie w Serie A do 20 spotkań. W 90. minucie na boisku pojawił się Adrian Benedyczak, zmieniając Christiana Ordoneza.
Inter – Lecce 1:0
Ange-Yoan Bonny był jedną z kilku zmian w podstawowym składzie Cristiana Chivu i już w szóstej minucie starał się spłacić zaufanie trenera. Francuski napastnik przedarł się przez obronę Lecce ale jego płaski strzał został wybity na rzut rożny przez czujnego Falcone. Kolejna wielka szansa pojawiła się, gdy Bonny przygotował pozycję strzelecką dla Piotra Zielińskiego, którego strzał minimalnie minął bramkę.
Następnie wydawało się, że Francuz wywalczył rzut karny po faulu Danila Veigi, ale po długiej analizie VAR decyzja została cofnięta. Gospodarze nadal naciskali, Henrich Mchitarjan strzelał zza pola karnego po rzucie rożnym, ale jego próba minimalnie minęła bramkę. Po kolejnym rzucie rożnym Interu w doliczonym czasie Marcus Thuram strzelał głową, a Falcone nie miał problemów z interwencją, po czym szybko podał do Riccarda Sottila, którego uderzenie z woleja przeleciało tuż obok słupka.
Inter nadal dominował na początku drugiej połowy, ale frustracja rosła. Falcone świetnie obronił strzał głową Nicolasa Barelli po dośrodkowaniu Carlosa Augusto, a następnie Barella podał do Andy'ego Dioufa, który jednak strzelił zbyt blisko bramkarza. Giallorossi nadal opierali się presji lidera rozgrywek, ale w ostatnich 20 minutach mieli też trochę szczęścia, gdy "główka" Esposito po rzucie rożnym została odbita tuż obok bramki.
To skłoniło Chivu do wysłania na boisko najlepszego strzelca Serie A Lautaro Martineza, ale to goście byli bliscy objęcia prowadzenia. Jamil Siebert dostał się do odbitej piłki w polu karnym Interu, a Yann Sommer musiał wykazać się świetną interwencją, aby obronić jego strzał. Jednak argentyński napastnik szybko przyczynił się do wyprowadzenia Nerazzurrich na prowadzenie na 12 minut przed końcem meczu. Jego strzał został odbity przez Falcone, a Esposito wpakował piłkę do siatki.

Esposito był bliski zdobycia drugiej bramki w ciągu dwóch minut, kiedy jego strzał minął słupek, ale ostatecznie Interowi wystarczyła jedna bramka, aby odnieść 12. zwycięstwo w 14 meczach ligowych. Lecce nie zdołało wyrównać wyniku i pozostaje najmniej produktywnym zespołem w rozgrywkach. Natomiast drużyna z Mediolanu zwiększyła swoją przewagę w walce o tytuł do sześciu punktów.
