Inter – Juventus (sobota, 20:45)
Derby della Italia to wielki przydomek i nie jest tajemnicą, że niektóre pojedynki gigantów z północy Włoch nie dźwigały ciężaru oczekiwań. Z 10 ostatnich pojedynków aż sześciokrotnie żaden zespół nie strzelał więcej niż jednej bramki. Jednak przy dwóch z trzech ostatnich starć otrzymywaliśmy prawdziwe uczty.
Po słynnym już 4:4 jesienią 2024 roku, w pierwszej połowie sezonu 2025/26 Juventus pokonał Inter 4:3 u siebie. Wtedy to Bianconeri mieli nienaganny start sezonu, a dziś role się odwróciły – Nerazzurri nie przegrali od 12 meczów w Serie A i mają 12 punktów przewagi nad Juve, a pięć nad drugim Milanem. Będą więc chcieć rewanżu na Starej Damie za jesienną porażkę, którego my jesteśmy szczególnie ciekawi w kontekście aktualnej formy Piotra Zielińskiego, imponującego dyspozycją w Mediolanie.

Lech Poznań – Piast Gliwice (niedziela, 17:30)
Po dwóch porażkach w trzech wiosennych kolejkach coraz głośniej w mediach o przygotowaniach do zmiany trenera w Poznaniu. Niels Frederiksen nie do końca wydaje się mieć receptę na regularne punktowanie jak w sezonie mistrzowskim. Przy bardzo płaskiej tabeli Lech może być o jedną wygraną od miejsc pucharowych, ale może też zostać wyprzedzony przez Piasta, który przecież jesień spędził babrząc się w mule na dnie tabeli (a błoto na boisku w Gliwicach świetnie do tej metafory pasuje). Jeśli więc Kolejorz potknie się o drużynę Daniela Myśliwca po raz drugi w ciągu dwóch tygodni, to w Poznaniu atmosfera zrobi się wyjątkowo gęsta.
Sytuacja Lecha jest o tyle trudna, że z gry wyeliminował się Mikael Ishak, nie ma równie skutecznego zmiennika i nawet w typach bukmacherów widać, że nikt głowy za Lecha dawać nie chce. Oczywiście, przy Bułgarskiej to miejscowi muszą być faworytem, ale… no właśnie: muszą. Lech musi, Piast tylko może. Goście jadą kompletnie bez pętającej nogi presji, a morale jest naprawdę wysokie. Czy dość wysokie, by dwukrotnie w jednym sezonie urwać punkty mistrzowi?
Kto wygra Mecz Gwiazd w NBA? (niedziela, od 23:00)
W Los Angeles w ten weekend dojdzie do kolejnego Weekendu Gwiazd w lidze NBA. Po piątkowym Meczu Wschodzących Gwiazd oraz sobotnich konkursach, w nocy z soboty na niedzielę dojdzie do Meczu Gwiazd, który jednak będzie miał w tym roku zupełnie inne zasady niż wcześniej.
24 zawodników zostało podzielonych na trzy ekipy po ośmiu graczy. Dwie będą złożone z Amerykanów - jedna drużyna to doświadczone gwiazdy (Stripes), a druga to ci młodsi (Stars), chcący podbić NBA. Trzecia drużyna będzie z kolei złożona z zawodników spoza USA. Każdy zagra z każdą po 12 minut, a następnie dojdzie do finału między dwiema najlepszymi ekipami w małej tabeli.
W drużynie Reszty Świata zagrają chociażby Victor Wembanyama, Nikola Jokić czy Luka Doncić, w zespole Weteranów będą LeBron James i Kevin Durant, choć zabraknie kontuzjowanego Stephena Curry’ego, a w drużynie tych młodszych Amerykanów na parkiecie pojawią się Anthony Edwards czy Cade Cunningham.
