Uśmiechnięty Skorupski w pełnym treningu – to zawsze miły obrazek dla kibiców reprezentacji Polski. Zwłaszcza w związku z jego kontuzją z początku listopada, po której 34-letni bramkarz wypadł z obiegu. Od tego czasu tylko raz – symbolicznie – pojawił się na ławce rezerwowych w finale Superpucharu Włoch.
Zdjęcia opublikowane w poniedziałek przez Bolognę dają podstawy do optymizmu, choć jeszcze na początku roku liczyliśmy na więcej. Nieoficjalne doniesienia wskazywały, że Skorupski miał być brany pod uwagę już przy ustalaniu składu na mecz z Interem Mediolan (4 stycznia), tymczasem do dziś nie wrócił do kadry Bologny. To już 13 meczów, nie licząc feralnego spotkania z Napoli, gdy zszedł po kilku minutach.
Właśnie tamten mecz z Interem może oddalić Polaka od powrotu, ponieważ był popisem wybitnej formy jego zastępcy w bramce, Federico Ravaglii. 26-letni Włoch zbierał dotąd bardzo mieszane recenzje i wciąż daleko mu do statusu pewniaka w bramce, jednak pod nieobecność Skorupskiego był jednym z jaśniejszych punktów Rossoblu.
Choć Bologna w ostatnich meczach – od kontuzji Skorupskiego – była jednym z najgorzej punktujących zespołów Serie A, to nie przez rezerwowego bramkarza. Ravaglia ratował remis z Lazio, wygraną z Interem w Superpucharze i nawet podczas porażki z Nerazzurrimi w lidze bronił jak w transie.
To nie bramka jest obecnie największym problemem trenera Vincenzo Italiano. Bologna ma do ugaszenia pożary w kompletnie bezzębnej ofensywie, dlatego wejście Skorupskiego za Ravaglię w pierwszym możliwym momencie nie jest przesądzone.

