Mecz zakończył się remisem 1:1, goli nie przyniosła dogrywka. Gospodarze wykorzystali wszystkie swoje „jedenastki”, ich bramkarz obronił uderzenie Frana Alvareza, a Mariusz Fornalczyk posłał piłkę ponad poprzeczką.
"To trudny moment, ale jestem dumny z zespołu, z jakości, jaką zaprezentował, potencjału, jaki w nim drzemie. Karne to loteria, niewykorzystanie „jedenastki” to część futbolu. Pokazaliśmy dziś, że jesteśmy drużyną. Jestem oczywiście rozczarowany. Rezultat jest niesatysfakcjonujący. To, co pokazaliśmy było niewystarczające" – dodał.
Przyznał, że w końcówce dogrywki „piłkę meczową” miał Alvarez, który spudłował z kilku metrów.
"Daliśmy dziś z siebie wszystko. Stworzyliśmy więcej sytuacji podbramkowych, a mimo to nie udało się wygrać. Drużyna wie, że zagrała dobrze, że „rośnie”, rozwija się. Kiedy się tworzy okazje, a rywal strzela gola w pierwszej swojej sytuacji, to podcina skrzydła. Graliśmy dobrze, zmieniliśmy system, ale nie awansowaliśmy do półfinału. Teraz musimy się skupić na walce o każdy punkt w lidze" – wyjaśnił.
Zauważył, że pytanie o jego przyszłość na stanowisku trenera Widzewa należy skierować do zarządu klubu.
Szkoleniowiec GKS Rafał Górak przyznał, że to było długie i wyczerpujące spotkanie, także pod względem emocjonalnym.
"Mecz był równy. Widzew to nie jest zespół z „łapanki”. Jest w nim dużo siły. My, chcąc odpowiedzieć, musimy działać systemowo, z ogromnym zaangażowaniem. To był energetycznie ciężki mecz. Zawodnicy bardzo dobrze grali w defensywie, nie dali się zepchnąć do niskiej obrony. Walczyli, pracowali bardzo dobrze" – stwierdził.
Przyznał, że przy rzucie wolnym, po którym rywale zdobyli wyrównującego gola, jego piłkarze „zaspali”.
"Widzew nasze gapiostwo wykorzystał. Ciekawe, czy wykorzystanie stuprocentowej sytuacji (pod koniec pierwszej połowy spotkania) nie zamknęłoby meczu. Ale mamy kolejną nagrodę, zbieramy fajne owoce naszej pracy i wyrozumiałości. Wszystko przed nami. To, że zagramy o finał Pucharu Polski, napawa ogromną dumą" – powiedział.
Zaznaczył, że bramkarz Rafał Strączek, jak przed każdym meczem PP, dostał pełną informację na temat tego, jak rywale egzekwują rzuty karne.
