Choć przed przebudową na trybunach bywało znacznie więcej widzów, to na meczach Zawiszy poczciwy Stadion Zdzisława Krzyszkowiaka zwykle nie ma szans się zapełnić. XXI wiek nie był łaskawy dla klubu i jego fanów. Nawet jedyny zdobyty dotąd Puchar Polski przyszedł w cieniu wieloletniego konfliktu z właścicielem, który zostawił po sobie zgliszcza.
Dziś Zawisza ponownie przechodzi drogę w górne rejony piłkarskiej drabinki, a wielką nadzieję w serca kibiców wlała przygoda z Pucharem Polski 2025/26. Choć grają na czwartym poziomie rozgrywek, piłkarze Zawiszy pokonali już Wisłę Kraków i Chojniczankę grające o ligę wyżej. Teraz przed zespołem wielki sprawdzian: Górnik Zabrze z Michalem Gasparikiem, trenerem wyspecjalizowanym w zdobywaniu pucharów.
Społeczność Bydgoszczy zareagowała modelowo: dziś klub poinformował o wyprzedaniu wszystkich dostępnych biletów. Było ich 17 600 przy całkowitej pojemności stadionu w granicach 20 tysięcy. Teraz do systemu trafiać będą jedynie ewentualne zwroty, choć do meczu zostały ponad dwa tygodnie (8 kwietnia o 18:00).
Wynik jest imponujący nie tylko jak na czwartoligowca (choć nominalnie trzecioligowca). W całej tegorocznej edycji STS Pucharu Polski tylko jedno spotkanie miało wyższą widownię (starcie Legii z Pogonią, czyli finalistów sprzed roku).
Warto przy okazji przypomnieć, że oba wcześniejsze mecze Zawiszy również przyciągały jedne z bardziej znaczących widowni rozgrywek. Na meczu z Wisłą było 9800 widzów, w kolejnej rundzie przyszło już 12 tysięcy.
