Zawisza triumfalnie maszeruje do półfinału Pucharu Polski. Drużyna z czwartej ligi górą

Zawisza triumfalnie maszeruje do półfinału Pucharu Polski. Drużyna z czwartej ligi górą
Zawisza triumfalnie maszeruje do półfinału Pucharu Polski. Drużyna z czwartej ligi górąArena Akcji / Sipa USA / Profimedia

Nominalnie liga co prawda jest trzecia, ale faktycznie to przecież czwartoligowiec. A mimo to Zawisza Bydgoszcz pozostaje nie do zatrzymania w STS Pucharze Polski. W rzutach karnych pokonał Chojniczankę Chojnice 5:4, po wyniku 1:1 w 120 minutach.

Chronologicznie był to drugi ćwierćfinał, ale od początku wydawał się „tym ostatnim”, jako jedyny bez przedstawiciela Ekstraklasy. To oznaczało, że niezależnie od zwycięzcy, dojdzie do sensacji: w półfinale miał zagrać zespół z trzeciej lub czwartej ligi, niezależnie od ich nazw marketingowych. Od początku rzuciła się w oczy właśnie ta różnica lig. Piłkarze Chojniczanki wydawali się prezentować wyższą kulturę i to oni odpowiadali za pierwsze ataki zwieńczone strzałem.

Sprawdź szczegóły meczu Zawisza Bydgoszcz - Chojniczanka Chojnice

W okolicy kwadransa zaczęli jednak tracić grunt, bowiem agresja i determinacja wyraźnie były po stronie Zawiszy. Primel nie utrzymał piłki po próbie gospodarzy w 20. minucie i przed pustą bramką ratował go obrońca. 10 minut później okazało się, że ratunku nie ma. Rak dograł do Cywińskiego w narożniku pola karnego, a ten posłał kozłującą piłkę, która po rykoszecie minęła Primela. Centymetry od pustej bramki dobijał ją Kozłowski, o którym obrona Chojniczanki kompletnie zapomniała. Zawisza nie tylko miał gola otwarcia, ale do końca pierwszej połowy naciskał, chcąc pójść za ciosem.

Druga część wydawała się iść w podobnym kierunku, gdy Sebastian Rak już w 49. minucie z ostrego kąta zmusił Primela do niezłej obrony. Golkiper gości miał za to spore problemy z uderzeniem Kozłowskiego z 64. minuty. Udało się obronić, a już niecałą minutę później to Chojniczanka była pod bramką Zawisze. Kozina przedarł się między obrońcami, wycofał do Valerijsa Sabali, a ten wpakował piłkę za plecami próbującego wrócić na linię Oczkowskiego.

Wyrównanie przyszło niespodziewanie, ale uskrzydliło piłkarzy z północy, którzy nabrali pewności w grze. Wprawdzie na 10 minut przed końcem Rak posłał jeszcze piłkę obok słupka, ale Primel od gola na remis był niezagrożony. Kontra Zawiszy z 90. minuty spełzła na niczym, a rzut rożny z 90+5. minuty skończył się wtuleniem piłki w piersi przez golkipera gości.

Dogrywka nie dała rozstrzygnięcia, zdecydowały karne

Dogrywka prawie zaczęła się piorunująco, gdy Szabala z dystansu huknął tuż nad poprzeczką. Bliżej celu - bo już w samą poprzeczkę - strzelał Maciej Kona po rzucie wolnym w 95. minucie. Na otwarcie drugiej połowy Jakub Oleksiewicz obił z kolei słupek, tyle że wcześniej spalił i fani Zawiszy odetchnęli. Mimo wysiłków, pół godziny nie przyniosło zmiany wyniku.

Karne rozpoczęły się od wykorzystanych okazji Sabali i Szumilasa. Juchymowicz posłał piłkę w okno, a Cywiński lekko podciął w drugą stronę niż wybrał Primel. Presji nie wytrzymał Żywicki, który uderzył nad poprzeczką, gdy Kona uderzył mocno pod poprzeczkę i dał przewagę. Nadzieje Chojniczanki przedłużył Bąkowicz, a po wykorzystanej szansie Bojasa trafił też Oleksiewicz. Ostatniego karnego wykonał były piłkarz Chojniczanki Sebastian Golak, który zapewnił awans Zawiszy!

Statystyki meczu ćwierćfinałowego Zawisza - Chojniczanka
Statystyki meczu ćwierćfinałowego Zawisza - ChojniczankaFlashscore
Wil jij jouw toestemming voor het tonen van reclames voor weddenschappen intrekken?
Ja, verander instellingen