Jak przekazała agencja prasowa Anadolu, zatrzymań dokonano podczas przeszukań, które służby przeprowadziły w czterech lokalizacjach w całym kraju.
"Przeprowadzono przeszukania sądowe w ich domach, miejscach pracy i biurach" – ogłosił minister sprawiedliwości, który władzom Centralnej Komisji Sędziowskiej tureckiej federacji zarzucił m.in. ingerencję w ustalanie rankingów arbitrów, manipulację przy obsadach sędziowskich czy proces oceny ich pracy.
"Będziemy zdecydowanie kontynuować walkę o czystą piłkę nożną, aby zarzuty podważające zaufanie do tureckiego futbolu zostały wyjaśnione, a osoby odpowiedzialne pociągnięte do odpowiedzialności" – obiecał Gurlek.
Ponad rok temu Turcją wstrząsnęła afera bukmacherska, w której sędziowie odgrywali główne role. Teraz jednak ani minister, ani media nie wspomniały o tej pierwszej sprawie, ani o żadnych możliwych powiązaniach między nimi.
Wtedy związek piłkarski (TFF) wszczął postępowanie dyscyplinarne, gdy - na podstawie danych z instytucji państwowych - okazało się, że 371 z 571 sędziów w ligach zawodowych miało założone konta bukmacherskie, a 152 z nich, w tym siedmiu czołowych, aktywnie brało udział w zakładach, obstawiając wyniki i inne zdarzenia.
Pod lupą śledczych znalazło się też około 3700 piłkarzy tureckich klubów, którzy również mieli być zaangażowani w ten proceder. Do Komisji Dyscyplinarnej trafiły akta 1024 zawodników, w tym 27 z najwyższej ligi. Łącznie turecka federacja zawiesiła około 150 arbitrów po tym, jak zostali oni uznani za winnych obstawiania meczów. 25 zawodników ekstraklasy i prawie 1000 graczy niższych lig również otrzymało kary zawieszenia do 12 miesięcy.
Śledztwo prowadzone przez prokuraturę w Stambule doprowadziło też do uwięzienia kilkudziesięciu osób, m.in. sędziów, w tym byłego szefa ich stowarzyszenia, zawodników i działaczy, m.in. prezesa pierwszoligowego klubu Eyupspor oraz byłego wiceprezesa Galatasaray Stambuł Erdena Timura.
