Skandynawska piłka od lat uchodzi za doskonałe środowisko do rozwoju pracowitych i technicznie uzdolnionych lokalnych talentów. Dobrze zorganizowane akademie i nowoczesne metody szkoleniowe pozwoliły wychować takich piłkarzy jak Henrik Larsson, Jari Litmanen, Eidur Gudjohnsen, Christian Eriksen i wielu innych, którzy później odnosili sukcesy w czołowych europejskich klubach.
Jednak sukcesy skandynawskich drużyn w europejskich pucharach należą do rzadkości. Wyjątkiem są triumfy IFK Göteborg w Pucharze UEFA w 1982 i 1987 roku oraz awans Bodo/Glimt do półfinału Ligi Europy w poprzednim sezonie.
Po sześciu kolejkach fazy ligowej Ligi Europy FC Midtjylland zajmuje drugie miejsce, wyprzedzając Aston Villę. To pierwsze sygnały, że „Duńskie Wilki” mogą stać się kolejną nordycką potęgą w Europie – i nie boją się tego otwarcie przyznać.
"Nasz prezes Claus Steinlein mówi, że chcemy wygrać Ligę Europy – i dlaczego nie? Może to duńska cecha, by działać po cichu, ale uważam, że podkreślanie naszych ambicji jest bardzo odświeżające. To buduje motywację, entuzjazm i wiarę w sukces" – mówi dyrektor sportowy FC Midtjylland Jacob Larsen w rozmowie z Flashscore.

Jeden z pierwszych klubów, które wdrożyły strategię „Moneyball”
FC Midtjylland powstał w 1999 roku z połączenia Ikast i Herning Fremad. Klub bardzo szybko przeszedł drogę z piłkarskiego zaplecza do czołówki, jako jeden z pierwszych wdrażając strategię „Moneyball” – wykorzystując zaawansowane statystyki do rekrutacji i oceny zawodników, zatrudniając trenerów od stałych fragmentów gry i wrzutów z autu oraz zakładając pierwszą akademię piłkarską w Skandynawii.
To pokazuje determinację i chęć podążania nieutartymi ścieżkami, nawet jeśli początkowo budziło sceptycyzm wśród konserwatywnych obserwatorów futbolu.
Nie można też zapominać, że FC Midtjylland dysponuje odpowiednim zapleczem finansowym, by wdrażać innowacyjne rozwiązania. Większościowym właścicielem klubu jest Anders Holch Povlsen – znany duński miliarder, jeden z najbogatszych ludzi w Danii, którego majątek szacuje się na około 13,3 miliarda dolarów.
"Jako klub wdrażamy prawdopodobnie więcej rozwiązań niż inne zespoły, ale jesteśmy też krytyczni i wiele rzeczy odrzucamy. Mamy właściciela, który pozwala nam badać różne opcje i pod tym względem jesteśmy w uprzywilejowanej pozycji w porównaniu do innych klubów".
"Mamy w planach rozwiązania, które mogą mieć równie duży wpływ na świat piłki, jak dane statystyczne czy trenerzy od wrzutów z autu, ale na razie nie zdradzę szczegółów. Sztuką jest nie tylko wymyślać nowe rzeczy, ale też umieć odrzucić te niewłaściwe. W Midtjylland nigdy nie jesteśmy konserwatywni, ale chodzi też o znalezienie równowagi" - przekonuje Larsen.
Wyzwania klubu z "odludzia"
Największe kluby piłkarskie zwykle mają siedziby w dużych, gęsto zaludnionych miastach, bo to daje większy potencjał ekonomiczny, liczniejszą bazę kibiców i lepszą infrastrukturę, które sprzyjają rozwojowi popularności i bogactwa. FC Midtjylland wyróżnia się jednak na tle konkurencji, bo klub mieści się na wrzosowiskach Jutlandii, a jego stadion MCH Arena leży tuż za granicami Herning (51 800 mieszkańców) w zachodniej Jutlandii.
Jednak położenie w geograficznym i biznesowym „odludziu” nie jest przeszkodą, a wręcz przeciwnie – sprzyja ambitnym planom FC Midtjylland, jak podkreśla Jacob Larsen.
"To, że nie jesteśmy w dużym mieście, sprawia, że nic nie dzieje się samo – o wszystko trzeba walczyć. Przechadzając się tutaj, naprawdę czuć ducha przedsiębiorczości i świadomość, że wszystko powstało dzięki ludziom. Od burmistrza po zwykłego mieszkańca – każdy jest dostępny. Jeśli ktoś ma dobry pomysł, można go zrealizować, ale nic nie przychodzi za darmo".
"Nawet jeśli nie masz długiej klubowej tradycji i nie działasz w pobliżu dużego miasta, możesz stworzyć coś wyjątkowego, jeśli masz wokół siebie odpowiednich ludzi. Dziś w społeczeństwie panuje tendencja do szukania wymówek. My tutaj szukamy szans".
Brak tradycji i historii
FC Midtjylland, założony w 1999 roku, nie ma tak bogatej tradycji i historii jak wiele innych klubów, ale to wcale nie musi być wadą – tradycje potrafią czasem hamować rozwój, co podkreśla Jacob Larsen. "Ponieważ klub jest tak młody, ludzie bardzo świadomie celebrują naszych bohaterów, budują spójność i wiarę w sukces, bo nie mamy długiej tradycji klubowej" - przekonuje dyrektor, który - jak wszyscy tutaj - dopiero pisze historię klubu.
"Spacerując po nowych pomieszczeniach Dreamland (siedziba klubu), wciąż czuć kulturę, atmosferę i kierunek, bo na ścianach wiszą zdjęcia absolwentów akademii, zaprasza się byłych piłkarzy na stadion, świętuje jubileusze – to wszystko buduje tożsamość klubu, zamiast usypiać rutyną tradycji i historii".
Dziś FC Midtjylland uchodzi za wzór organizacyjnej efektywności w nowoczesnej piłce, rewolucjonizując rozwój talentów i rekrutację dzięki pionierskiemu podejściu opartemu na danych.
Mimo że klub wciąż nie dysponuje takimi środkami jak największe europejskie potęgi, przejrzysta struktura pozwala mu regularnie rywalizować w czołówce duńskiej piłki i na arenie międzynarodowej. Jednak co innego rozmawiać o strategii, a co innego ją wdrożyć.

"Na spotkaniach zarządu bywa naprawdę szalenie"
"Myślę, że powodem, dla którego ludzie tak dobrze radzą sobie tu z biznesem, jest fakt, że Claus (Steinlein, prezes) i jego zespół zarządzający trzymają się razem od wielu lat. Nie przypominam sobie, by inne kluby potrafiły to samo".
"Claus jest główną siłą napędową, ale nie działa sam – ma wokół siebie grupę świetnych osobowości, które potrafią wcielać pomysły w życie. To ludzie z szalonymi pomysłami, którzy przesuwają granice i rzucają wyzwania. Na spotkaniach zarządu, gdy wymieniamy się pomysłami, bywa naprawdę szalono".
"Kultura zjada strategię na śniadanie – i tak jest u nas. Ale nie da się skopiować FC Midtjylland w innym klubie, bo środowisko, historia i skład ludzi są niepowtarzalne. Ciągłości nie da się łatwo powielić. Możesz mieć sezon, w którym osiągniesz szczyt, a potem trener i dwie gwiazdy odejdą do większego klubu i zostajesz na dnie bez nikogo do przejęcia sterów – u nas to się nie zdarza".
Po zrealizowaniu założeń Vision 2025 – wejściu do top-50 klubów Europy, osiągnięciu średniej frekwencji 10 000 widzów na mecz i wygenerowaniu 100 mln DKK (13,4 mln euro) przychodów komercyjnych – FC Midtjylland jest gotowe napisać kolejny rozdział swojej historii.
"Mamy nadzieję, że kolejnym rozdziałem będzie pięć tytułów mistrza Danii w pięciu sezonach i regularna gra w Lidze Mistrzów. Do tego dążymy. Ważne, by nie umniejszać swoim celom, tylko jasno komunikować wielkie ambicje. I my właśnie to robimy" – kończy Jacob Larsen.
