Liczby nie kłamią. Od kiedy Raphinha wrócił do gry, FC Barcelona przegrała tylko jedno spotkanie na 11 rozegranych. Podczas jego nieobecności z powodu urazu uda, Barcelona zanotowała trzy porażki i jeden remis w zaledwie dziewięciu meczach.
Brazylijczyk, który przejął opaskę kapitana pod nieobecność Marca-André ter Stegena i Ronalda Araujo, wrócił na boisko 22 listopada, gdy Barcelona rozgromiła Athletic Club 4:0. Od pierwszego występu w podstawowym składzie przeciwko Alavés 29 listopada, Katalończycy są niepokonani – 9 zwycięstw w 9 meczach.
Raphinha opuścił październikowe Clasico i porażkę Barcelony 1:2 z Realem Madryt w La Lidze, ale w Superpucharze już zagra, walcząc o pierwszy tytuł w sezonie 2025-2026. Jest w znakomitej formie – w półfinale rozgrywek z Athletic zdobył dwa gole i zaliczył asystę przy wygranej 5:0, a w ostatnich siedmiu meczach, w których wychodził w podstawowym składzie, brał udział przy bramce średnio co 63 minuty.
Kluczowe przywództwo, które napędza Barcelonę
Oprócz tych imponujących statystyk, które przekładają się na zwycięstwa FC Barcelony, piąty zawodnik ostatniego plebiscytu Złotej Piłki wnosił to, czego najbardziej brakowało Blaugranie podczas jego absencji – był liderem z prawdziwego zdarzenia, potrafił poprowadzić pressing, nadawał drużynie energii i dynamiki swoimi rajdami. "Jestem bardzo zadowolony z Raphinhi", podkreślał Hansi Flick w środę po półfinale. "Zawsze prezentuje w pełni profesjonalne podejście na boisku. Zawsze daje z siebie wszystko i jest wzorem dla wszystkich".
To piękne chwile dla piłkarza, którego zabrakło w jedenastce roku FIFA i który często jest pomijany przy indywidualnych nagrodach. Kilka tygodni temu Hansi Flick wyraził swoje niezadowolenie z braku uznania dla Raphinhi podczas konferencji prasowej, sam poruszając temat, zanim ktokolwiek go o to zapytał: "Nie zastanawiam się zbyt często, kto jest najlepszym piłkarzem czy najlepszą drużyną, ale jedenastka roku FIFA to żart. Gdy zobaczyłem, że nie ma w niej Raphinhi, byłem w szoku. To był najbardziej wpływowy zawodnik naszej drużyny w poprzednim sezonie".
Raphinha rozegrał znakomity sezon 2024-2025, zdobywając 34 bramki i notując 22 asysty we wszystkich rozgrywkach. Mimo prawie dwumiesięcznej przerwy spowodowanej kontuzją mięśnia dwugłowego, w tym sezonie ma już na koncie 9 goli i 4 asysty. Zapytany, czy wrócił do poziomu z poprzedniego sezonu, Brazylijczyk odpowiedział w strefie mieszanej: "Nigdy nie powiem, że jestem w swojej najlepszej formie, bo wciąż będę dążył do tego, by rozegrać niemal perfekcyjny sezon".
Clasico, które ma potwierdzić jego powrót
Raphinha, który wydaje się być prawdziwą duszą Barcelony, jest pewny siebie przed kolejnymi wyzwaniami. Udało mu się podnieść drużynę po porażce w Clasico i remisie 3:3 z Club Brugge. "Z takim nastawieniem mamy wszystko, by wygrywać" – zapewnia napastnik przed Clasico. FC Barcelona jest w świetnej formie i ma powody, by wierzyć w sukces w finale Superpucharu Hiszpanii przeciwko Realowi Madryt.
Tym razem Katalończycy będą mogli liczyć na Raphinhę, którego Neymar określił jako "najlepszego piłkarza świata w tym momencie". Real Madryt to rywal, przeciwko któremu Brazylijczyk radzi sobie znakomicie – w 11 meczach zdobył już 5 bramek i zaliczył 3 asysty przeciwko ekipie z Madrytu.
