Lewandowski trafił do siatki w finale Superpucharu Hiszpanii po raz czwarty z rzędu, za każdym razem w meczach z Realem. Trzy z nich Barcelona wygrała, a łącznie ma 16 triumfów (klub z Madrytu - 13).
Tym razem 37-letni napastnik dokonał tego w doliczonym czasie pierwszej połowy (45+4.), wykorzystując sytuację sam na sam z bramkarzem Thibautem Courtois. W niedzielę grał do 66. minuty.
Sprawdź podsumowanie finału Superpucharu Hiszpanii
Po meczu Lewandowski podkreślił, że Barcelona wygrała jako drużyna, a najważniejsze jest to, że ma kolejny tytuł w swojej gablocie.
"Real grał niskim blokiem, a my cały czas szukaliśmy okazji do strzelenia gola. Czasami potrzebujemy trochę cierpliwości. Gramy z jednej strony na drugą, czasem krzyżujemy się, szukając szans na zdobycie bramki. Ale przeciwko Realowi zawsze musimy dać z siebie 100 procent. Najważniejsze jest to, że wygraliśmy 3:2 i mamy kolejny tytuł, co nas bardzo cieszy" – powiedział kapitan reprezentacji Polski w rozmowie z Movistar Plus, cytowany m.in. w agencji EFE.
Jak przyznał, każde zwycięstwo nad Realem Madryt "to wielka gra".
"W pierwszej połowie zaprezentowaliśmy się bardzo dobrze. W drugiej też szukaliśmy kolejnych bramek. Ostatecznie wygraliśmy i to jest najważniejsze" – dodał.
Bohaterem meczu okazał się Raphinha, uznany za najlepszego piłkarza turnieju - Brazylijczyk trafił do siatki „Królewskich” w 36. i 73. minucie, gdy ustalił wynik meczu.
Lewandowski pochwalił po meczu kolegę z zespołu.
"On wie, jak strzelić gola i zawsze jest w dobrej formie. Ale przede wszystkim jesteśmy razem jako drużyna. I zwyciężyliśmy jako drużyna" - zaznaczył polski napastnik.
Rywale odpowiedzieli trafieniami Viniciusa Juniora na 1:1 (45+2.) oraz Gonzalo Garcii na 2:2 (45+6).
Wojciech Szczęsny był rezerwowym bramkarzem ekipy z Katalonii.
