Jota Gonzalez gorzko: "Oczekiwałem od naszego zespołu zdecydowanie więcej"

Jota Gonzalez gorzko: "Oczekiwałem od naszego zespołu zdecydowanie więcej"
Jota Gonzalez gorzko: "Oczekiwałem od naszego zespołu zdecydowanie więcej"Paweł Bejnarowicz, ZPRP

Trener reprezentacji Jota Gonzalez przyznał, że jest rozczarowany wynikami polskich piłkarzy ręcznych w mistrzostwach Europy. Liczył na awans do drugiej rundy, a skończyło się na trzech porażkach. - Jestem jednak optymistą, jeśli chodzi o przyszłość - powiedział PAP Hiszpan.

"Będę szczery, jestem rozczarowany naszymi wynikami. Zajęliśmy w grupie czwarte miejsce. Oczekiwałem od naszego zespołu zdecydowanie więcej" - powiedział.

Hiszpan przyznał, że to jeden z najtrudniejszych momentów w jego trenerskiej karierze. Spodziewał się, że zespół stać jest na awans do rundy głównej, a przynajmniej na lepszą grę.

Obrona dała radę, atak nie

"Myślę, że nasza defensywa funkcjonowała całkiem dobrze. Mieliśmy jednak wiele problemów w ataku. Wypracowaliśmy dużo łatwych okazji do zdobycia bramki, ale cóż z tego skoro je marnowaliśmy. Straciliśmy też wiele piłek. To pozwalało naszym rywalom na łatwe zdobycie goli po kontratakach" - tłumaczył Gonzalez.

Gonzalez podkreślił, że ostatni mecz w turnieju, przeciw Włochom (28:29), był bardzo trudny. Ten zespół był jednak w zasięgu jego drużyny.

"Jestem jednak optymistą, jeśli chodzi o przyszłość, choć nie zamierzam nikomu mówić, że wygramy następne mistrzostwa świata czy Europy. Tak nie jest. Musimy stopniowo poprawiać naszą grę - podkreślił i wspomniał jednocześnie, że wiele się nauczył prowadząc po raz pierwszy zespół narodowy".

Szkoleniowiec zaznaczył, że będzie się starał uprościć przekaz do kadrowiczów. Być może natłok informacji taktycznych powodował, że zawodnicy w ataku czasami za bardzo zastanawiali się nad tym, co powinni zrobić.

Selekcjoner Jota Gonzalez podczas podsumowania występu na EHF EURO 2026
Związek Piłki Ręcznej w Polsce

"Widzę sens dalszej ciężkiej pracy, a tylko to jest podstawą notowania lepszych wyników" - dodał.

Gonzalez przyznał, że po raz pierwszy w karierze zetknął się z sytuacją, w której błąd zmiany w finałowych sekundach meczu, jak z Włochami, zadecydował o końcowym wyniku. Polacy wcześniej często grali 7:6, czyli w miejsce bramkarza do gry wchodził kolejny zawodnik z pola. Tym razem Gonzalez, przy remisie satysfakcjonującym biało-czerwonych, na 22 s przed końcem nie zdecydował się na ten wariant. Zawodnicy jednak źle odczytali ten komunikat, powstało zamieszanie, czego efektem była kara dwóch minut, odebranie piłki i akcja rywali, która przyniosła im zwycięstwo.

"To był trudny moment, duże napięcie. Być może powinienem był postąpić nieco inaczej. Gdy podejmujesz decyzję pod presją, to może dojść do nieporozumienia. Naprawdę trudno było przegrać w ten sposób" - przyznał.

Hiszpan nie chciał potwierdzić, czy w następnych meczach biało-czerwoni będą stosować wariant gry 7:6.

"Wiem, że każdy ma swoje zdanie na temat tego systemu. Czasami taka taktyka może ci pomóc, ale może też zaszkodzić. To będzie zależało od przeciwnika" - skomentował.

Gonzalez ma świadomość, że pierwsza w historii porażka w turnieju finałowym z Włochami mogła być rozczarowująca dla wielu polskich kibiców, bo wie, że praca w klubie a z reprezentacją to zupełnie cos innego. "Kiedy pracujesz dla reprezentacji narodowej, jesteś odpowiedzialny za cały kraj" - zauważył.

Teraz przed biało-czerwonymi marcowy dwumecz z Łotwą w prekwalifikacjach mistrzostw świata. Hiszpan planuje krótkie zgrupowanie przed tymi spotkaniami. Wie, że będzie miał mało czasu na przygotowania, ale nie może na to narzekać. Wynika to z kalendarza europejskiej federacji.

Szkoleniowiec zapytany o kandydatów do końcowego sukcesu w ME wskazał Danię, Francję i... Portugalię. "Doskonale znam wielu młodych i perspektywicznych portugalskich zawodników z racji pracy w Benfice" - zakończył.

Wil jij jouw toestemming voor het tonen van reclames voor weddenschappen intrekken?
Ja, verander instellingen