Szmal widzi efekty pracy trenera, ale "spotkało nas wszystko negatywne, co mogło się zdarzyć"

Szmal widzi efekty pracy trenera, ale "spotkało nas wszystko negatywne, co mogło się zdarzyć"
Szmal widzi efekty pracy trenera, ale "spotkało nas wszystko negatywne, co mogło się zdarzyć"Paweł Bejnarowicz, Związek Piłki Ręcznej w Polsce

Sławomir Szmal, podsumowując występ polskich piłkarzy ręcznych w mistrzostwach Europy, przypomniał, że bardzo realnie oceniał sytuację przed turniejem. Biało-czerwoni przegrali wszystkie mecze w grupie. - Wynik na pewno jest niezadowalający – przekazał PAP prezes krajowej federacji.

Przed Euro Szmal prognozował zajęcie przez reprezentację Polski miejsca 13-16. Kolejne porażki z Węgrami, Islandią i Włochami przekreśliły te plany.

"Mecz z Włochami był dla mnie nie tyle stresujący, ale bardzo emocjonujący. Właściwie podczas tego turnieju spotkało nas wszystko negatywne, co mogło się zdarzyć" – dodał.

Prezes Związku Piłki Ręcznej w Polsce stwierdził, że całe środowisko, a nie tylko jednostki, muszą włożyć dużo pracy, aby polska piłka ręczna ponownie zaczęła odnosić sukcesy.

"Patrząc na pracę trenera Joty Gonzaleza, w proponowanych przez niego rozwiązaniach widać sens i logikę. To też pokazuje, jaką wszyscy naprawdę musimy wykonać pracę. Nie dotyczy to wyłącznie pierwszej reprezentacji" – podkreślił.

Szmal przyznał, że zarówno on, jak i sztab szkoleniowy, zdają sobie sprawę z braków i ograniczeń, jakie ma polska drużyna, takie jak np. tzw. krótka ławka i niewielu zawodników z bogatym międzynarodowym doświadczeniem. Ocenił, że brak nie w pełni dysponowanego Szymona Sićki pogłębił niedostatki kadrowe, które są wynikiem pracy szkoleniowej w co najmniej dwudziestu minionych latach. Dostrzega za to optymistyczne wiadomości w postaci ostatnich meczów kadr młodzieżowych.

Wypowiedzi prezesa Sławomira Szmala po eliminacji z EHF EURO 2026
Związek Piłki Ręcznej w Polsce

Poprzednim razem trzy porażki w fazie wstępnej przytrafiły się na Polakom w Euro sześć lat temu. Wówczas biało-czerwoni zajęli 21. miejsce, czyli dokładnie takie samo jak w tym roku. Czy to oznacza cofnięcie się do roku 2020?

"Takie momenty zdarzały się w naszej piłce ręcznej. Jak zaczynałem karierę, to graliśmy z Luksemburgiem. Mistrzostwa pokazały, ile rzeczy musimy jeszcze poprawić, jeżeli chodzi o całe szkolenie. Dotyczy to także pierwszej reprezentacji" - zaznaczył.

Prezes podkreślił, że choć ZPRP współpracuje z wiodącymi federacjami i czerpie inspiracje, to nie zamierza zmieniać teraz selekcjonera oraz kadr trenerskich, ponieważ ufa obecnym szkoleniowcom.

Uważa, że rozpoczęta praca na własnym podwórku w postaci Akademii Piłki Ręcznej czy wprowadzenia nowej platformy do szkoleń trenerów, to pierwszy krok na drodze kompleksowej reformy systemu szkolenia w piłce ręcznej, której celem jest stworzenie silnych fundamentów dla przyszłych pokoleń. Jednym ze sposobów uzdrowienia sytuacji jest wydłużenie rozgrywek młodzieżowych, aby w sezonie nie trwały one tylko przez trzy miesiące.

Do Polski są zapraszane uznane osobistości w międzynarodowym świecie trenerskim. Ostatnio w Kielcach, Warszawie i Gdańsku cykl wykładów miał Claus Dalgaard-Hansen, odpowiedzialny za tworzenie systemu duńskiej i norweskiej piłki ręcznej. ZPRP zaprosił na nie przede wszystkim trenerów zainteresowanych rozwojem swojej pracy z młodzieżą.

"Naszą wizytówką jest zespół narodowy. Musimy się jednak skupić na pracy na niższych szczeblach' - skwitował.

Trzy porażki Polaków przyczyniły się do tego, że eliminacje do mistrzostw świata 2027 rozpoczną rundę wcześniej. W marcu rozegrają dwumecz z Łotwą.

Wil jij jouw toestemming voor het tonen van reclames voor weddenschappen intrekken?
Ja, verander instellingen