"Pierwsze minuty były w miarę dobre. Potem widzieliśmy drużynę, do jakiej nie jesteśmy przyzwyczajeni. Nieudane rzuty, strata piłek, a dodatkowo świetnie bronił bramkarz gospodarzy Mohamed Aly. Wszystko to doprowadziło do wyniku, którego mało kto się spodziewał. Do przerwy przegrywaliśmy 12:19, a w 39. minucie mieliśmy już do odrobienia 10 goli. Takiego wyniku się nie spodziewaliśmy" – tłumaczył Wiśniewski.
W końcówce zawodnicy z Płocka zaczęli odrabiać straty.
"Za tydzień, 9 kwietnia, Orlen Wisłę czeka mecz rewanżowy ze Sportingiem. Potrzebujemy pełnej hali kibiców, głośno nas dopingujących. Cztery bramki są do odrobienia i jeszcze możemy wywalczyć ćwierćfinał. Rewanż będzie ciężki, ale wszystko jest jeszcze możliwe i nadal mamy szansę na odwrócenie losów dwumeczu" – zapewnił Wiśniewski.
Rewanżowy mecz 1/8 finału Ligi Mistrzów Orlen Wisła Płock – Sporting Lizbona zostanie rozegrany w Orlen Arenie 9 kwietnia, początek wyznaczono na godz. 18.45.
