Polska drużyna na Węgrzech wystąpiła osłabiona brakiem Alexa Dujshebaeva. W kadrze na to spotkanie znalazł się natomiast jego młodszy brat Daniel, zmagający się ostatnio z kłopotami zdrowotnymi. Zespół trenera Michaela Apelgrena musiał sobie radzić bez szwedzkiego rozgrywającego Jima Gottfridssona i austriackiego skrzydłowego Sebastiana Frimmela.
Czwartkowy mecz rozpoczął się od świetnej interwencji bramkarza Industrii Klemena Ferlina, który obronił rzut Janusa Smarasona. Wynik otworzył młodszy syn trenera gości, Daniel. Drużyna węgierska szybko jednak odpowiedziała trafieniami Mario Sostaricia z karnego i Smarasona. W siódmej minucie chorwacki skrzydłowy po raz drugi nie pomylił się z linii siedmiu metrów i Pick prowadził w tym momencie 4:2.
W szeregach gospodarzy świetnie spisywał się bramkarz Roland Mikler, z pokonaniem którego kielczanie mieli ogromne kłopoty. Niewiele jednak ustępował mu Ferlin. Obie drużyny zdecydowanie lepiej spisywały się w obronie, a w ataku popełniały sporo błędów. Industria do remisu (6:6) doprowadziła po kwadransie gry, gdy Miklera w sprytny sposób pokonał Jorge Maqueda.
Później wynik długo oscylował wokół remisu. Na pięć minut przed przerwą ekipa z Szeged znów odskoczyła na dwa trafienia (10:8), po bramce Serba Lazara Kukicia. Końcówka pierwszej połowy należała już do polskiej drużyny. Miklera po raz trzeci pokonał Maqueda i po 30 minutach był remis 11:11.
Początek drugiej połowy należał do gospodarzy. Ferlina pokonał Magnus Rod i w 36. min Pick wygrywał 14:12. Goście potrzebowali tylko 120 sekund, aby doprowadzić do remisu. Najpierw z koła trafił Theo Monar, a potem z drugiej linii Daniel Dujshebaev, kiedy sędziowie pokazywali już grę na czas. Później sytuacja się powtórzyła. Po bramce Lazara Kukicia wicemistrzowie Węgier prowadzili 16:14, ale Kielczanie bardzo szybko odrobili straty po celnych rzutach Piotra Jarosiewicza z linii siedmiu metrów i Aleksa Vlaha.
Lewoskrzydłowy Industrii był w tym meczu bezbłędny w wykonywaniu karnych. To po jego trafieniu goście po raz drugi w tym meczu (i jak się okazało ostatni) wyszli na prowadzenie w 47. min (18:17). Nie cieszyli się nim długo. Ferlin skapitulował po rzutach Sostaricia oraz Jeremy’ego Toto i gospodarze odzyskali wigor.
O losach spotkania rozstrzygnęły ostatnie dwie minuty. Jarosiewicz po raz szósty trafił z rzutu karnego i Industria przegrywała tylko jedną bramką (23:24). Prowadzenie zespołu z Szeged podwyższył jednak Rod, a wynik na 20 sekund przed końcem ustalił Kukić. Węgierska drużyna przyjedzie do Kielc bronić trzybramkowej przewagi.
