Wicemistrzowie Polski udają się do Trondheim na ostatni mecz fazy grupowej Ligi Mistrzów z jasnym celem - obroną trzeciej lokaty w tabeli. Choć Kolstad zamyka stawkę i nie ma już szans na dalszą grę w tej edycji LM, kielecki sztab szkoleniowy przestrzega przed nadmiernym optymizmem.
"Takie mecze są bardzo niebezpieczne, bo wiesz, że przychodzi ci grać z przeciwnikiem, który o nic nie walczy" – podkreślił drugi trener Industrii Krzysztof Lijewski.
Miejscowi zechcą się godnie pożegnać z Ligą Mistrzów przed własną publicznością, a brak presji wyniku może sprawić, że staną się nieprzewidywalnym przeciwnikiem.
"Trener może dać szansę zawodnikom, którzy wcześniej za dużo nie grali i spróbować jakiś rozwiązań taktycznych, które mogą mu się przydać na dalszą część sezonu. Musimy zatem być skupieni i czujni" – zaznaczył asystent Tałanta Dujszebajewa.
Dodał, że wszystko jest w rękach jego drużyny, która nie musi się oglądać na inne wyniki.
"Mamy trzecie miejsce, walczyliśmy o nie praktycznie od początku tego roku kalendarzowego. Chcemy naszą dobrą passę podtrzymać. Wygrywamy ostatnio wszystkie mecze i chcemy, żeby tak samo było w Trondheim. Wszystko jest w naszych rękach, nie możemy zaprzepaścić tego, co tak ciężko wypracowaliśmy wcześniej" - tłumaczył.
Największym problemem Industrii jest skomplikowana sytuacja kadrowa. Zespół będzie musiał radzić sobie bez swoich filarów – Alexa i Daniego, synów trenera Dujszebajewa. O ile absencja tego pierwszego była znana wcześniej, o tyle brak Daniego to efekt świeżego urazu.
"W przypadku Daniego jest to lekkie naciągnięcie pachwiny. Nie jest to kontuzja, która go wyklucza z gry na jakiś dłuższy okres. Natomiast te kilkanaście dni musi odpocząć" – przekazał Lijewski.
Brak obu braci to ogromne osłabienie zarówno w ataku, jak i w defensywie. Piotr Jarosiewicz, lewoskrzydłowy Industrii, podkreślił zwłaszcza stratę Alexa.
"To fenomenalny zawodnik, świetnie gra jeden na jeden. Wszystko widzi na boisku. Dani z kolei bardzo pomaga w obronie. Teraz jego rolę będą musieli przejąć inni zawodnicy" – podkreślił 27-letni szczypiornista.
Lijewski analizując grę rywala wskazał na typowo skandynawskie atuty: siłę, mobilność i świetne wyszkolenie techniczne.
"Kolstad słynie z solidnej obrony 6-0 oraz błyskawicznych kontrataków. Skandynawowie lubią grać na zwodzie, lubią rzucać z drugiej linii. Musimy też zastopować Szweda Simona Jeppssona, który ma świetne warunki fizyczne i lubi rzucać z 10., a nawet 11. metra" – analizował drugi trener Industrii.
Mimo że Industria wygrała ostatnie pięć meczów w Lidze Mistrzów, w zespole nie ma mowy o lekceważeniu przeciwnika. Sztab szkoleniowy zaznaczył, że kluczem będzie pokora.
"Jeżeli do tego meczu podejdziemy z wielkim szacunkiem i respektem do przeciwnika, skupimy się na naszych zadaniach, a każdy zawodnik wykona swoją robotę, to zwycięstwo jest na wyciągnięcie ręki" – powiedział Lijewski.
Ważnym aspektem będzie również dyspozycja psychiczna. Jarosiewicz, który niedawno wrócił do pełnych treningów po bolesnym urazie nosa, zwrócił uwagę na potrzebę zachowania balansu między spokojem a koncentracją. Zawodnik, będący jednym z głównych wykonawców rzutów karnych, przyznał, że mimo opinii o "braku układu nerwowego”, każda próba wiąże się z dużą odpowiedzialnością. Dodał, że jego zespół jedzie do Norwegii, by nie zmarnować ciężko wypracowanej przewagi nad resztą stawki.
Spotkanie Kolstad Handball z Industrią Kielce rozpocznie się w Trondheim w czwartek o godz. 18.45.
