Reprezentacja Polski ponownie rozbiła Łotwę, pewny awans do kolejnej rundy

Reprezentacja Polski ponownie rozbiła Łotwę, pewny awans do kolejnej rundy
Reprezentacja Polski ponownie rozbiła Łotwę, pewny awans do kolejnej rundyPaweł Bejnarowicz / ZPRP.

Polscy piłkarze ręczni pewnie wygrali w Ostrowie Wlkp. z Łotwą 33:25 (15:18) w rewanżowym meczu preeliminacji do przyszłorocznych mistrzostw świata. Pierwsze spotkanie biało-czerwoni wygrali 33:24 i awansowali do ostatniej rundy kwalifikacji. W maju zmierzą się z Austrią.

Polacy początkowo - podobnie jak w poprzednim meczu tych drużyn - w obronie dokonywali tylko jednej zmiany. Obrotowy Sebastian Kaczor zmieniał Kamila Syprzaka. Gospodarze szybko wypracowali trzybramkową zaliczkę. W tym okresie skuteczny był Wiktor Tomczak. Rywale wykorzystali grę w przewadze i dwukrotnie skierowali piłkę do pustej bramki. Trafienie z 7. metra Leonardsa Valkovskisa dało gościom pierwsze prowadzenie w meczu (8:7).

Trener Polaków Jota Gonzalez natychmiast poprosił o czas. Uwagi specjalnie nie przyniosły skutku. Raziły błędy w ataku, w tym niecelne podania do najwyższego na boisku Syprzaka. Z kolei Valdis Kalnins trafiał z dużą swobodą (sześć goli do przerwy).

W 20. minucie biało-czerwoni odzyskali prowadzenie po efektownym golu Andrzeja Widomskiego. Od tego momentu gra ponownie się wyrównała. Dobre zawody rozgrywał Tomczak, który zdobył do przerwy pięć bramek, miał dwie asysty i wywalczył rzut karny. Dwumetrowy 23-latek rozgrywał najlepsze spotkanie w swojej krótkiej historii w kadrze. Zdecydowanie gorzej prezentowała się większość jego kolegów. Po kolejnym błędzie drużyny Gonzaleza młodzi i mało doświadczeni Łotysze po raz piąty trafili do pustej siatki, z czego bramkarz Ritvars Putra uczynił to trzykrotnie.

Na drugą połowę między słupkami polskiej bramki pojawił się Mateusz Zembrzycki, który zmienił przeciętnie spisującego się Miłosza Wałacha. Goście obniżyli skuteczność, co było w dużej mierze konsekwencją lepszej gry w defensywie biało-czerwonych. Do remisu 18:18 doprowadził Piotr Jędraszczyk. Prowadzenie po przejęciu piłki w obronie i długim rajdzie odzyskał Michał Olejniczak. Zembrzycki długo zachowywał czyste konto. Pokonał go dopiero w 40. minucie Valkovskis.

Błąd zmiany biało-czerwonych spowodował liczebne osłabienie. Ten okres gospodarze wygrali, a trzeci kwadrans aż 10:2. Polacy po przerwie długo nie podejmowali jednak prób zagrań na koło do Syprzaka. Pierwsze podanie zakończyło się jego trafieniem. W końcowych minutach gospodarze kontrolowali przebieg spotkania. Zembrzycki już po końcowej syrenie obronił karnego i zakończył występ z blisko 60-procentową skutecznością obron. Jędraszczyk, podobnie jak w pierwszym meczu, został uznany za najlepszego zawodnika (MVP).

W połowie maja Polaków czeka zdecydowanie trudniejszy rywal. Stawką dwumeczu z Austrią jest awans do turnieju finałowego, który w styczniu zorganizują Niemcy.

Piłka ręczna

Wil jij jouw toestemming voor het tonen van reclames voor weddenschappen intrekken?
Ja, verander instellingen