Polacy początkowo - podobnie jak w poprzednim meczu tych drużyn - w obronie dokonywali tylko jednej zmiany. Obrotowy Sebastian Kaczor zmieniał Kamila Syprzaka. Gospodarze szybko wypracowali trzybramkową zaliczkę. W tym okresie skuteczny był Wiktor Tomczak. Rywale wykorzystali grę w przewadze i dwukrotnie skierowali piłkę do pustej bramki. Trafienie z 7. metra Leonardsa Valkovskisa dało gościom pierwsze prowadzenie w meczu (8:7).
Trener Polaków Jota Gonzalez natychmiast poprosił o czas. Uwagi specjalnie nie przyniosły skutku. Raziły błędy w ataku, w tym niecelne podania do najwyższego na boisku Syprzaka. Z kolei Valdis Kalnins trafiał z dużą swobodą (sześć goli do przerwy).
W 20. minucie biało-czerwoni odzyskali prowadzenie po efektownym golu Andrzeja Widomskiego. Od tego momentu gra ponownie się wyrównała. Dobre zawody rozgrywał Tomczak, który zdobył do przerwy pięć bramek, miał dwie asysty i wywalczył rzut karny. Dwumetrowy 23-latek rozgrywał najlepsze spotkanie w swojej krótkiej historii w kadrze. Zdecydowanie gorzej prezentowała się większość jego kolegów. Po kolejnym błędzie drużyny Gonzaleza młodzi i mało doświadczeni Łotysze po raz piąty trafili do pustej siatki, z czego bramkarz Ritvars Putra uczynił to trzykrotnie.
Na drugą połowę między słupkami polskiej bramki pojawił się Mateusz Zembrzycki, który zmienił przeciętnie spisującego się Miłosza Wałacha. Goście obniżyli skuteczność, co było w dużej mierze konsekwencją lepszej gry w defensywie biało-czerwonych. Do remisu 18:18 doprowadził Piotr Jędraszczyk. Prowadzenie po przejęciu piłki w obronie i długim rajdzie odzyskał Michał Olejniczak. Zembrzycki długo zachowywał czyste konto. Pokonał go dopiero w 40. minucie Valkovskis.
Błąd zmiany biało-czerwonych spowodował liczebne osłabienie. Ten okres gospodarze wygrali, a trzeci kwadrans aż 10:2. Polacy po przerwie długo nie podejmowali jednak prób zagrań na koło do Syprzaka. Pierwsze podanie zakończyło się jego trafieniem. W końcowych minutach gospodarze kontrolowali przebieg spotkania. Zembrzycki już po końcowej syrenie obronił karnego i zakończył występ z blisko 60-procentową skutecznością obron. Jędraszczyk, podobnie jak w pierwszym meczu, został uznany za najlepszego zawodnika (MVP).
W połowie maja Polaków czeka zdecydowanie trudniejszy rywal. Stawką dwumeczu z Austrią jest awans do turnieju finałowego, który w styczniu zorganizują Niemcy.
